
Stefania Pruszyńska
Nikt Niczyj
W rześkim powietrzu kwietnia
przyćmionym mdłą nutą spalin
pośród jazgotu warkotu zgiełku
pod ścianą śródmiejskiej kamienicy
tuż przy dawnym barze mlecznym
skulony na szarej łacie
z szarą duszą i twarzą
w bruzdach głębokich
przy skrawku kartonu
z wyznaniem wstydliwie
i ledwo wykrztuszonym
tępym ołówkiem
Jestem chory na życie
nie mam i lekarstwa
Nikt Niczyj
omijany potrącany
obwąchiwany
przez bezpańskie psy
cichł w sobie
zgarbiony zawisłą
na powiece
łzą
(Wiersz z cyklu: Jednym tchem).
Wszelkie prawa zastrzeżone