Zabawa ezoteryków człowieczkiem z telefonem

Nie brakuje  przykładów prób wyłudzeń danych osobowych ani  też  koszmaru zabawy z nami i naszymi portfelami. W osobistej komórce  strzelają do nas  ezoterycy (nie mylić z celebrytami).  Intymna, niema,  taka niewinna  kula ze znaków rozkazuje nam:   podaj imię, datę urodzenia. Kula wystrzelona  z  automatów przesyłowych od wróżki  trafia różnych różnie. 

Ta ezoteria  telefoniczna w treściach SMS-ów może być dla wrażliwych, ufnych i ceniących wagę słowa, pogubionych, samotnych czy zrozpaczonych także źródłem niebezpiecznych dla ich zdrowia emocji.

W skrajnych  sytuacjach niekiedy treści, które wielu uznaje za zabawę lub w ogóle je ignoruje, mogą sparaliżować lękiem ich odbiorcę (zwłaszcza samotnego) lub doprowadzić go nawet do załamania psychicznego czy niekorzystnych decyzji życiowych.

Przekazy w owych natarczywych SMS-ach mają najczęściej  charakter diagnoz,  sygnałów o uniwersalnych problemach mogących dotyczyć każdej osoby.  Naiwny, dobroduszny ich odbiorca może się także stać nagle uboższy o wiele pieniędzy, jeśli ulegnie hasłom podawanym w nakazowej formie  i odeśle za każdym razem odpowiedź. A może ulec tym hasłom np.  osoba w rozpaczliwym położeniu życiowym, która uwierzy, że ktoś się nią zainteresował, zajął się nią lub się opiekuje,  gdy deklaruje i obiecuje tak wiele dobrego, tak wiele rozumie, a  wystarczy podać tylko kilka odpowiedzi, by stał się cud.

Podobnie działają telefonujący na żywo, wieszczący różne korzyści, oferujący prezenty, wszystkowiedzący, podszywający się pod wróżki czy wróżbitów  lub podający się za kurierów z paczką, której nie zamawialiśmy, a oni jednak muszą sprawdzić adres, imię, nazwisko…

I tak się kręci koło fortuny albo może się jeszcze lepiej kręcić po rozmowie. Oczywiście, nie wiadomo komu!

Niestety, do tej pory nie wymyślono  sposobu na utajnienie cyfr od zera do dziewięć. A to one tworzą te miliony numerów telefonów. Telefonujący, nie znając personaliów, może mieć szczęście, że wybierze akurat ten, który odbierze X, Y, Z…  i  się do siebie przyzna.  Sytuacja nieciekawa. Prawo chroni dane osobowe, lecz sam właściciel zapomniał zamknąć drzwi…

Wszystko to jednak najpierw sztuka oceny, potem reakcji i wyboru czy decyzji! Sztuka!− zapewniam.

Stefania Pruszyńska


Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.