O wystawie „TBILISI. Tylko dla Przyjaciół”  w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu

„Gruzja. Tbilisi. Świat wypleciony z przyjacielskich więzi niczym kosz do zbioru winogron. Przyjaciele! Ci ze szkoły, z podwórka, z pracy, przyjaciele brata i przyjaciele naszych przyjaciół. Przyjaźnie pieczętuje się i utrwala przy stole. Po ferii toastów i wielogodzinnej biesiadzie do domu powracają »przyjaciele«” − podała we wstępie do wystawy  Kinga Nettmann-Multanowska.

Wystawa „Tbilisi. Tylko dla Przyjaciół”, autorstwa: Kingi Nettmann-Multanowskiej i Pawła Kamzy znalazła swojego patrona w Marku Woźniaku – marszałku województwa wielkopolskiego, zaś rzecznika –  w dyrektorze Muzeum Narodowego w Poznaniu Wojciecha Suchockiego. Przyciągnęła do Muzeum Etnograficznego w Poznaniu na uroczyste otwarcie wielu zainteresowanych, pragnących poznać kulturę, obyczaj, mentalność, cenione wartości, historię i dzieje najnowsze Gruzji.

Ekspozycja zawiera:   fotografie, cytaty, komentarze, objaśnienia podane pod nimi, a co szczególnie ważne  – ujęte  w  kategorie tematyczne, rozbudzające  żywe zaciekawienie, intrygujące, jak np.: „Kobieta i mężczyzna”, „Megalomania”, „Muzykalność”, „Obdarowywanie”, „Gruzińska drażliwość”, „Dzieci to nasze szczęście”.

Na jednym ze stołów zaś pomieszczono informacje o Kwiatach Gruzji – poetach… I tu można się zadumać, nad tymi, których przypomniano: Tadeusz Łada-Zabłocki (1813-1847), który żył 34 lata, Władysław Strzelnicki (1820-1846), który dożył ledwie 26 lat, Tatiana Progulicka (1935-1968) z 33-letnim żywotem, Aleksander Czawczawadze (1786-1846), Nikołaj Barataszwili (1817-1845) z 29-letnim żywotem,  Tycjan Tabidze (1893-1937), który dożył ledwie 43 lat…

Megobari (przyjaciel),   już w tym słowie zawarta jest cała głębia i zażyłość zawartej przy stole znajomości… i  ten, który jadł z nami z jednego talerza

„Przyjaciele nie mają przed sobą tajemnic. Żyją więc przy otwartych oknach. Dosłownie. Idąc latem ulicami starych dzielnic Tbilisi można zaglądać do domów. Wielokrotnie zaintrygowana odgłosami dobiegającymi z mieszkań, wspinałam się na palce, aby podejrzeć ćwiczącego gamy małego pianistę, kobietę przyrządzającą chaczapuri, wesołe towarzystwo za stołem wiwatujące na cześć współbiesiadników pijących braterskie wachtanguri. Nie było w tym wścibstwa, raczej chęć dowiedzenia się, czym żyje miasto. Teraz Państwo mogą przyjrzeć się miastu. W drewnianych ramach, niczym w oknach, na fotografiach Pawła Kamzy ukaże się Państwu Tbilisi − »Tbilisi. Tylko dla Przyjaciół« – napisała Kinga Nettmann-Multanowska w swoim komentarzu do ekspozycji.

Poezja ucztowania. „Bierz i pij na zdrowie! To moje wino domowej roboty. Tylko dla przyjaciół!” − ten cytat z wystawy wiele mówi. Ciekawie na ten temat wybrzmiewa opinia ambasadora RP w Gruzji Jacka Multanowskiego: „To może się zdarzyć tylko w Gruzji. Bo to właśnie tu, jak chyba nigdzie indziej, uczta została podniesiona do rangi sztuki. To prawdziwa gruzińska »poezja  ucztowania« to uczta dla ducha, zaś: supre (stół) z nieodłącznym winem to uczta dla ciała”.

Kobieta i mężczyzna. Tu zaskoczenie – bo w wystawowej przestrzeni ten temat, który odwiecznie w różnych kulturach  nosi w sobie ślady  ewolucji obyczajowej, tu w gruzińskiej kulturze − jest wiązany z tańcem: „Nie ma prawdziwej edukacji bez nauki tańca. Większość gruzińskich maluchów rozpoczyna ją w wieku pięciu lat. To wtedy zaczyna się kształtować zalotna kobiecość stąpającej na koniuszkach palców, płynącej po scenie »Oblubienicy« i szorstka męskość rozemocjonowanego, pobłyskującego kindżałem »Wojownika«”.

Wystawa w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu (ul. Grobla 25, wejście od ul. Mostowej)  będzie  czynna  do 30 maja.

Stefania Pruszyńska



Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.