Pola bitew w tłumnym radowisku…

Jest chyba Ktoś, a raczej wielu Ktosiów, którzy odpowiadają za skutki  bitew o idee różnych barw i najrozmaitszych odcieni.

Tylko jak? skoro organizatorzy tłumnych radowisk i muzykowisk, a nawet chandrowisk (politycy)  tu i ówdzie szalejący także z braku wyobraźni, a właściwie braku precyzji w planowaniu,  ciągle pozostawiają  pytania, na które odpowiedzi trzeba było znaleźć dużo wcześniej.  A że  nie rozumiem ich uporu w brnięciu w nieprzewidywalność, bo przecież synapsów nie oddali chirurgom, nie mogę się niekiedy powstrzymać od wyrazów ubolewania czy nadziwić.

Bo i proszę Was, gdy na placu Wolności w Poznaniu arytmetycy planiści wymierzają  gromadę poznaniaków z sercem na dłoni, szacując ją na li tylko 10 000 dusz chcących  przyjść na koncert z wiktuałami w ramach akcji „Podziel się posiłkiem” będącej inicjatywą TV Polsat, a przychodzi tam 20 000 ludzi, z czego niektórym  z nich ledwo co udaje się  umknąć przed stratowaniem, a część ulega  panice, to nie mam wątpliwości − znakomitą większość poznaniaków z góry uznano za ostatnie skąpiradła i kutwy, ludzi kamiennych i głuchych na biedniejszych. A nadto w tym ochędożnym planowaniu pomówiono ich zarazem o nieczułość na takich bardów i zespoły, jak: Kayah, Krzysztof Kiljański, Stachursky, Kasia Cerekwicka, Szymon Wydra & Carpe Diem, czy zespoły: Lady Pank, Łzy, Paweł Kukiz-Yugopolis,  Blue Cafe, Jeden Osiem L i Agnieszka Włodarczyk.

W 600-tysięcznym Grodzie Przemysława tylko 10 000 ludzi miałoby serca?!!! To ja przepraszam zacnych Lordów od  Myślenia o Publicznym Polu Bitwy o Odruch Humanitaryzmu w Poznaniu, lecz muszę przyszyć Panom łatkę Małodusznych Ignorantów,  być może  mających szansę na ozdrowienie in spe.

Miota się teraz  różne argumenty w wielu mediach na ten temat (m.in. poznańska prasa i np. gazeta.pl w: „Dantejskie sceny na placu Wolności” z 26 sierpnia 2007) − najwyższa pora na wnioski i uruchomienie systemu przedimprezowego przewidywania.

Żeby dobrych ludzi w Poznaniu, gdy mogą się podzielić chlebem z biedniejszymi, nie oskarżać o nagłą asekuracyjną amputację serc.

Stefania Golenia Pruszyńska



Tags: