Dawka pragmatyzmu i informacji bieżących z ministerstw i wszelkich urzędów w regionach – to konieczność, której warto poświęcić czas, aby mieć orientację w kwestiach prawnych, bieżących trendach ustawodawczych, możliwościach korzystania z praw obywatelskich, wiedzy o statusach organizacji i ich uprawnieniach i innych ważnych
Nawet trzeba na to poświęcać nieco częściej swój czas i mimo że może się nasze staranie okazać próbą panowania nad labiryntem, bowiem informacji jest bardzo wiele, lecz są one rozproszone. Na przykład wystarczy szukać ustaleń czy regulacji prawnych według kryterium socjalnego czy wiekowego bądź wybranej kwestii, np. młodzi, bezrobotni, bezdomni, emeryci, renciści, niepełnosprawni, seniorzy, samozatrudnieni, rodzina etc., umowy o pracę, twórca w kulturze, kultura, dofinasowania, ochrona natury i środowiska, aby doznać olśnienia albo szoku. A warto zadbać o dopływ informacji do niecybermózgu, lecz własnego, udręczonego niedostatkami żywota czy owładniętego ideami i realizacjami twórczymi bądź pokrewnymi, a zwłaszcza zamiarami, dla których nikt za nas nie podpowie rozwiązania.
Szczegółowiej zaś można się rozeznać w wybranej tematyce i jej rozwiązaniach regionalnych, samorządowych, oddając się lekturze treści podanych w Internecie na stronach urzędów wojewódzkich czy marszałkowskich. Demokracja niejako spływa informacjami od Sejmu aż po powiat, gminę, miasto, dzielnicę, osiedle. Niby wszyscy wiedzą, a jednak wygrywają ci, którzy potrafią z tej wiedzy i możliwości skorzystać. Praktyka zaś chodzenia po urzędach po informacje ma wiele obliczy, a najmniej ponętne z nich jest to, które przejawia się determinacją w wyważaniu drzwi.
Polecam zatem taką żmudną i skrupulatną kąpiel umysłu i świadomości w faktografii prawnej i każdej innej jako lepszą i pożyteczniejszą od uporczywego nawyku (manii, telemanii, uzależnienia) śledzenia słów polityków, ich grymasów aż po upadłą rzęsę czy wyrwany ząb polityka.
Stefania Pruszyńska