Wernisaż wystawy płaskorzeźb Kazimierza Rafalika i otwarcie Klubu Dziennikarza − odsłoną nowego oblicza „Monidła”

Wystawę płaskorzeźb z metali szlachetnych poznańskiego artysty rzeźbiarza Kazimierza Rafalika pn. „Kobieta wciąż obecna” otwarto w „Monidle” trzy dni temu. A co szczególne, wernisaż powiązano z  decyzją Lidii Łaźniak,  właścicielki restauracji, o aprobacie dla inicjatywy otwarcia tutaj Klubu Dziennikarza, zgłoszonej przez red. Janusza Marciszewskiego, prezesa Wielkopolskiego  Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, i artystycznego   ducha opiekuńczego tego zamysłu − Kazimierza Rafalika.

Kazimierz Rafalik o ekspozycji swoich prac mówił:  „To nawiązanie do poprzednich wystaw, a zawsze miały one w nazwie kobietę. Z wyjątkiem tej, która była zorganizowana w Bibliotece Ekologicznej, bowiem jej nazwa brzmiała: »Ptaki«”.

O otwarciu  podwoi restauracji „Monidło” Klubowi Dziennikarzy przez jej właścicielkę  mówiono dotąd  raczej półgłosem i wyłącznie w gronie wtajemniczonych.  Nic też dziwnego, że wernisaż z  inauguracją klubowych spotkań dziennikarskich okazał się podwójną niespodzianką dla  licznie przybyłych ludzi piór wszelakich.  Pośród uczestników spotkania przewijali się organizatorzy.  W gronie gości  nie sposób było nie zauważyć znanych, a dobrych znajomych: jak zwykle dostojnego Zdzisława Beryta, bywalca wielu wydarzeń kulturalnych i spotkań artystycznych,  Ryszarda Daneckiego −  poznańskiego poety czy  Krzysztofa Wodniczaka panującego w muzycznych rewirach  recenzenckich i krytycznych, redagującego Magazyn Muzyczny „Brzmienia” oraz kierującego Polskim Towarzystwem Autorów, Artystów i Animatorów Kultury PTAAAK. Dla niego  też statuetki Wodnika, prywatnej nagrody, stworzył autor wystawowych dzieł sztuki rzeźbiarskiej Kazimierz Rafalik.

Pierwszy kreator wizji wspólnych spotkań pod dachem restauracji „Monidło”  Janusz Marciszewski, w krótkiej wymianie grzeczności i uwag nie ukrywał zadowolenia i  skwitował pomyślny finał swojej idei filuternym uśmiechem.

Obydwa wydarzenia wniosły do moich doświadczeń  zarówno treści artystyczne, związane z wyeksponowanymi pracami K. Rafalika, jak i wraz z akcentami  towarzysko-przyjacielskimi  ocenę sytuacji środowisk dziennikarskich i innych, będących z nimi w różnych relacjach.  Okoliczności sprzyjały nieoficjalnym tonacjom rozmów ze znajomymi  dziennikarzami,  fotoreporterami z redakcji czy redaktorami w wydawnictwach, w których także pracowałam, teraz zazwyczaj widywanymi na konferencjach prasowych.  Z wymiany zaś opinii z obecnymi tutaj bliższymi znajomymi dziennikarzami i literatami oraz sympatykami czy obserwatorami  środowisk twórczych, zresztą także często przeze mnie spotykanymi w  instytucjach kulturalnych bądź kawiarniach,  wynikało niezbicie, że  wielu, podobnie jak ja, zastanawia się, dlaczego w Poznaniu nie było dotąd specjalnie stworzonego miejsca na spotkania klubowe i towarzyskie osób z wyjątkowych przecież, elitarnych gremiów.

A wiadomo nie od dzisiaj, że parający się dziennikarstwem  nie tak rzadko dzierżą również pióra literackie bądź uprawiają któryś z innych zawodów artystycznych, jak chociażby Ryszard Podlewski − redaktor, wieloletni felietonista w telewizji, najbardziej znany z cyklu audycji „Gwóźdź w bucie”, a nadto aforysta, zatem wypada od razu gratulować organizatorom tego przytuliska z WO SDRP  kreatywności i pomyślunku o znalezieniu sposobu na przyjazne wszystkim rozwiązanie. Wobec braku inicjatywy miasta taki stan rzeczy zapewne  trwać będzie długo. Rozproszeni w różnych redakcjach i wydawnictwach dziennikarze,  twórcy i  artyści, w tym także nadal aktywni, choć już zasłużeni,  ze starszych pokoleń, jednakże głównie utrzymujący się z emerytur, mając teraz klubowe lokum w „Monidle”, zdążają do ustalenia stałego  terminu  spotkań, spodziewając się  tutaj nie tylko okazji do rozmowy, lecz również innych inicjatyw. Zazwyczaj, będąc zajęci zadaniami zawodowymi i swoimi problemami, mają  mało czasu i nie palą się do dodatkowych zajęć. Jednak istnienie lokum może prowokować, inspirować do wielu pomysłów, a zawsze i każdy twórca potrzebuje publiczności i przestrzeni do odsłony swoich realizacji.

„Monidło”, zlokalizowane w poznańskiej dzielnicy Grunwald na ul. Jana Matejki 68, niedaleko kina „Olimpia” i nieodległych na ul. Grunwaldzkiej siedzib redakcji: „Głosu Wielkopolskiego” i innych znanych poznańskich dzienników, przyciągało już wcześniej pracujących w nich dziennikarzy czy ich gości. Także bywali w tej restauracji artyści spoza Poznania, a nawet wydawcy nie tylko prasy, lecz też literatury. Teraz pod szyldem Klubu Dziennikarza wszyscy wreszcie zasiedli przy stołach gościnnej restauracji, dyskutując z ożywieniem i wymieniając nowinki o swoich formacjach, pracodawcach i towarzyskie.

Stefania Pruszyńska

Na fot.: Lidia Łaźniak, właścicielka restauracji „Monidło”,  i Kazimierz Rafalik − poznański artysta rzeźbiarz w dniu otwarcia wystawy jego płaskorzeźb i Klubu Dziennikarzy 26 kwietnia 2007 r.

Fot.: Janusz Romaniszyn

Tags: