
W okolicach Starego Rynku w stolicy Wielkopolski − mrowie. To uczestnicy wielkiego marszu do licznych tutaj placówek muzealnych. Wielkopolskie Muzeum Wojskowe jest także osaczone.
Co ciekawe − ta placówka przyciąga wielu młodych, którzy we wnętrzach przystają na dłużej, by uważnie rozpoznawać historyczną rzeczywistość mówiącą eksponowanym tutaj różnorodnym orężem, mundurami wojskowymi, obrazami postaci czy przedmiotami przydatnymi wojsku.
Posłyszałam jednak nagle taki oto głośny komentarz, zapewne z ust pacyfisty: To wszystko do zabijania, choć dzieła wielkiego rzemiosła.

Zwiedzający często trwali w zadumie przy eksponatach przypominających dzieje Wielkopolski i jej żmudnej, wytrwałej i zwycięskiej drogi do wolności. I niepodległości nie tylko regionu, lecz całej Rzeczypospolitej.
Gości Nocy Muzeów 2013 witał jak zawsze ogromnie życzliwy, uśmiechnięty, elegancki w obejściu, mimo że bardzo zajęty, choć tym razem akurat wydawaniem informatorów i wybijaniem pamiątkowej pieczątki na kartkach − Jędrzej Oksza-Płaczkowski. Nikt stąd nie wychodził bez tego trofeum upamiętniającego pobyt we wnętrzach Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego w Poznaniu.
Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska
