Adam Mickiewicz uderzał w tęskne tony w Księdze XI „Pana Tadeusza”: „O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju”. Jan Brzechwa za to rymował w  wierszu „Przyjście wiosny” o spekulacjach w naturze, jak się objawi… „A wiosna przyszła pieszo”…

Nie ma równie silnie wezbranej tęsknoty jak ta, która wypatruje znaków ożywienia w naturze. Aż tu nagłe drgnienie pośród dookolnej szarości, cierpkiego smutku brązów i odcieni rdzy zeschłych i zbutwiałych liści  – młoda zieleń ledwo co wychyniętych źdźbeł trawy, biel przebiśniegów i śnieżyc – białych fiołków z urodą konwalii, złocistość strzępiastych oczarów i ciemny błękit krokusów.

Te pierwsze zwiastuny wiosny w czas przedwiośnia poruszają struny nadziei, a uśpione uczucia rozbudzają – zachwytem. Ileż też powabnych rozsiewają woni, przyciągając ich słodyczą – wcześnie obudzonych, uskrzydlonych poszukiwaczy upojnych nektarów.

Tak nieśmiało niekiedy się odsłaniające, jakże przecież odważne. Bo ileż to mocy mają i instynktu, że potrafią pokonać mrok, zmarzlinę i nieprzyjazny chłód. Tych wszystkich zmagań można się ledwo domyślać. Nie są one nigdy bezcelowe ani przypadkowe. Śnieżyce wykwitają nawet pośród śniegu, a oczary  zaskakują swoim złotem w mroźne dni. Tak spragnione chwili pieszczoty ciepłem… I nareszcie ogłaszają zwycięstwo: doszliśmy do światła! Słońce już nas ogarnia!

Nie można się bać  iść do światła, jeśli ono jest osiągalne, zdaje się mówić natura.  Nie od razu jednak wszystkie istoty gotowe są do tej drogi…

Stefania Pruszyńska


Obraz: Wiosennienie 3, Stefania Pruszyńska

Wszelkie prawa zastrzeżone


Tags: