Festiwal Smaków Food Trucków 2020 pod nazwą Wielka Szama zgromadził w miniony weekend 13 – 14 września na Miejskim Stadionie na Bułgarskiej najprawdopodobniej wszystkich łakomczuchów z Poznania i okolic. Tłumnie przybyli łasi na uroki biesiadne kuchni różnych stron świata wili się w kolejkach do wybranych food trucków, a zdobywszy upragniony smakołyk, rozsiadali się do ucztowania przy stołach pod parasolami.
Dla łasuchów aż roiło się od słodkich pokus, którym nie sposób było nie ulec. Gustujący zaś w diecie wegańskiej czy wegetariańskiej, mając spory wybór dań, sięgali po nie z niemałym zainteresowaniem przede wszystkim nowinkami.
Dla dzieci przygotowano atrakcje zabawowe, począwszy od Hopli Festii – Wielkiego Festiwalu Dmuchańców, kina 7D wyprawiającego w krainę czekolady – aż po brawurową podróż roller coasterem. Przy stoisku z różnościami dla milusińskich empatyczny i wesołego usposobienia sprzedawca w fioletowej kudłatej peruce inspirował ich do różnych harców z akcesoriami do radosnej wytwórczości baniek mydlanych, a drugi równie pogodny, wyróżniający się obficie kudłatą złocisto-pomarańczowo-czerwono-zieloną peruką, zajmował się obsługą sprzedażową. Nieopodal tego kramu urządzono również cieszący dziatwę kącik ze stolikami, krzesełkami i ławeczką.
Z kolei smakosze złotego trunku w zorganizowanej po raz pierwszy „Po Godzinach – strefie piwa regionalnego” gaworzyli, pochylając się z lubością nad kuflami. A zaspokoiwszy swoje głody towarzysko-pragnieniowe, przyglądali się odtajnionej podczas tego świętowania technologii warzenia piwa, poznawali ciekawostki czy zgłaszali się do quizu i Beer ponga.
Budzącym nie tylko moje uznanie i sympatycznym akcentem wydarzenia była kolejna akcja „Food trucki kochają zwierzaki”, wspierająca poznańskie Schronisko dla bezdomnych zwierząt. Co wrażliwsi na los czworonożnych podopiecznych tej placówki zdążali do namiotu organizatora, by tam przekazać swoje dary dla zdanych na ludzką pomoc, porzuconych przez ich właścicieli czy zagubionych, a leczonych i wymagających licznych starań − naszych braci mniejszych.
Niepokoiło mnie jednak, jak ta biesiada, mimo że zorganizowana na wolnym powietrzu, wpłynie na zdrowie jej uczestników – tłumy, bliskość ludzi przy stołach, w kolejkach, większość bez maseczek to okoliczności potencjalnego zagrożenia zakażeniem się koronawirusem od tzw. bezobjawowych jego nosicieli. Sceptycznie też przyjmowałam zapewnienia organizatorów Wielkiej Szamy, że przestrzeganie przez foodtruckowych wystawców obowiązujących aktualnie w gastronomii zasad sanitarnych, dezynfekowanie na bieżąco strefy konsumpcyjnej i udostępnienie środków do dezynfekcji rąk, to wystarczająca profilaktyka.
Zauważyłam w tych tłumach kilku znajomych fotoreporterów i innych wysłanników poznańskich mediów obserwujących Festiwal Smaków Food Trucków. A nie było łatwo ich rozpoznać − wszyscy podobnie jak ja byli w maseczkach.
Dla biesiadników były to chwile folgi, które wyraźnie cieszyły. Być razem i smakować beztrosko różne specjały – oto nie lada okazja do demonstracji swobody, którą wielu przekonanych o małym ryzyku ochoczo praktykowało tegorocznego pandemicznego lata.
Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska
Wszelkie prawa zastrzeżone
(Publikacja aktualizowana).












