Teatr Wielki w Poznaniu z polską prapremierą „Cyberiady”

 

W Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu polska prapremiera „Cyberiady”,  opery w  trzech aktach  Krzysztofa Meyera − kompozytora tej opery i autora libretta  na podstawie opowiadań Stanisława Lema, ma tutaj swoją drugą prezentację sceniczną. Po wielu próbach  zainteresowania tą operą  różnych scen,  w tym  również  po  nagraniu I aktu  przez Telewizję Polską, po raz pierwszy wystawiono ją w 1996 r. Niemczech, w Wuppertalu. Poznańska premiera  „Cyberiady”  jest  podwójnym świętem  dla Krzysztofa Meyera,  bowiem  zbiega się  z jubileuszem jego 70. urodzin.

− Zwierzyłem się Stanisławowi Lemowi, że mam  zamiar napisać operę.  Lema dobrze znałem od dzieciństwa.  Nie  miałem jednak libretta. Byłem pod wrażeniem „Tanga”  Mrożka, ale  Lem podpowiedział mi  swoją  „Cyberiadę”.   Pracowałem 2 lata nad librettem  w  Paryżu. Pozmieniałem wiele w tekście Lema.  III  część opery w ogóle nie jest z „Cyberiady”.  Opera jest skonstruowana w  3 akty  − każdy jest inną historią – mówi Krzysztof Meyer.

− To był temat  muzyczny związany z awangardą − Meyer wspomina  Warszawską Jesień, która  go inspirowała. Zresztą  nieomal  udałoby mu się posłyszeć na niej własny utwór:  I Kwartet smyczkowy, który zapowiadano już w programie Warszawskiej Jesieni  1964 r.  Niestety,  nie doszło do wykonania tej kompozycji…

„Polska muzyka awangardowa nasycona była tendencjami takimi,  jak aleatoryzm, sonoryzm czy bruityzm. »Cyberiada« była właściwie próbą przeniesienia tych zjawisk na teren muzyki operowej. Okazało się, że techniki te doskonale nadawały się do muzyki scenicznej, co więcej, były w stanie realizować różne odcienie ekspresyjno-wyrazowe − od dramatycznych po groteskowe, od melancholijnych po wesołe” – pisał i w tym duchu też  komentował  Krzysztof Meyer podczas  niedawnej konferencji   prasowej swoje  inspiracje tymi technikami, związane z „Cyberiadą”.

Krzysztof Meyer pracę nad muzyką  do „Cyberiady”  rozpoczął  w Krakowie w kwietniu 1967 r., mając już w swoim dorobku  3 sonaty i aforyzmy na fortepian, koncert skrzypcowy, koncert fletowy i dwie symfonie.  Kontynuował  komponowanie  opery w Paryżu i to w okresie majowego strajku oraz studenckich zamieszek w 1968 r. −  w centrum tego konfliktu – Dzielnicy Łacińskiej.  Gotową zaś w 1970 r. partyturę kompozytor wysłał do Monaco na konkurs kompozytorski pod patronatem księcia Rainiera III. „Cyberiada” zdobyła  tam jedyną główną nagrodę.  Zainteresowała się tą kompozycją Telewizja Polska  i w maju 1971 r. wyemitowała I akt opery.  I na tym  się skończyło, nawet zarejestrowane nagranie zostało  zamazane.  Dalszy ciąg  stanowiły liczne starania  o zainteresowanie  tą operą wielu scen.  Nawet w Poznaniu.  – Po ówczesnych nieudanych  poznańskich  próbach machnąłem na to  wszystko ręką –  mówi Meyer.

Władysław Malinowski w swojej opinii o tym ciągu niepowodzeń  z tą kompozycją  u dyrektorów scen wyraża przypuszczenie, że ich „mogła odstraszyć polityczna wymowa libretta” – jak podaje Danuta Gwizdalanka w  tekście „Jak powstała »Cyberiada«  i co się z nią potem działo”.

Na scenę „Cyberiada” trafiła w 1996 r. – w Niemczech, w  Wuppertalu. – Zebrała entuzjastyczne recenzje – wspomina Krzysztof Meyer.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska

Na fot.: Prof.  Krzysztof Meyer (z lewej) i realizatorzy „Cyberiady”  podczas konferencji prasowej  w Teatrze Wielkim w Poznaniu


Tags: