Dawny Syjam współcześnie tajski – Stefania Pruszyńska (cz. 1)

Tajlandia (do 1949 r. Syjam), wielkością porównywalna do terytorium Francji, wraz z tysiącem wysp  zachwyca malowniczością, lecz też zadziwia kontrastami. Kraj ten jest monarchią konstytucyjną. Tajowie  czczą i szanują swego króla, którego Konstytucja  z 2017 roku ustanowiła głową państwa. Obecnie od 1 grudnia 2016 roku królem Tajlandii jest Rama X – Maha Vajiralongkorn. Wszystko, co wiąże się z jego postacią, jest uznawane za obiekt należnego szacunku.  

Ten kraj położony na Półwyspie Indochińskim nigdy nie został skolonizowany. W XXI wieku przeżył już wiele wstrząsów wywoływanych puczami wojskowymi.

Religią mającą w Tajlandii największą liczbę wyznawców jest buddyzm. W wielu miejscach postać Buddy jest czczona ogromnymi posągami, które nie tylko zadziwiają przybyszów z innych krajów, lecz budzą powszechny zachwyt kunsztem tych statui, nierzadko wykonanych ze szlachetnych kruszców i zdobionych szlachetnymi kamieniami.

W świątyni Wat Traimit w Bangkoku znajduje się wykonany ze złota, ważący ponad 5 ton, największy na świecie 3-metrowy posąg  Buddy. Złoty Budda został wykonany w XIII – XIV wieku, jak podają źródła, przypuszczalnie w Ayutthaya. Do Bangkoku trafił w XVIII wieku zabezpieczony przed birmańskimi najeźdźcami okrywą z gipsu, pod którą pozostawał w zapomnieniu przez 2 wieki. Odkryty przypadkiem w XX wieku, stanął przed świątynią Wait Tramit pod blaszanym zadaszeniem. Dopiero w latach 50. ub.w. znalazł swoje miejsce w specjalnie  wzniesionym budynku.

Wielu przyjezdnych do stolicy Tajlandii  zdąża  z zaciekawieniem do najstarszej, powstałej dużo wcześniej niż sam Bangkok, świątyni Wat Pho, nazywanej Świątynią Leżącego Buddy. Wabią do niej zdobne jej  wnętrza z wieloma setkami wizerunków Buddy i przede wszystkim umieszczony w specjalnie wybudowanej kaplicy posąg śpiącego Buddy, mierzący ok. 46 metrów długości i 15 metrów wysokości. Na podeszwach posągu wykonanego z cegły i pokrytego warstwą złota znajduje się 108 ikon z wizerunkiem Buddy. Znamionują one 108 wtajemniczeń – etapów samodoskonalenia się Buddy, prowadzących do osiągnięcia nirwany.

Liczni przybysze postrzegają Tajlandię jako Krainę Tysiąca Uśmiechów. Bangkok, stolica, duma  wszystkich Tajów, zaskakuje nowoczesnością w rozległym centrum, a  na peryferiach – zgoła innym obliczem  żywota mieszkańców tych okolic czy dzielnic, wyraźnie biedniejszym. 

W Bangkoku, jego budowlach i stylu życia,  jak w zwierciadle odbijają  się różne wpływy  zachodniego świata, które jednakże nie wypierając tradycji, znajdują nowy jej wyraz.

Tajki w ostatnich latach zyskały wiele swobód i nadal się emancypują. To znak nowych czasów.  Dominującym zaś modelem życia w Tajlandii jest zamieszkująca razem wielopokoleniowa  rodzina. Osoby starsze są darzone szacunkiem i najczęściej ze swoim doświadczeniem życiowym pełnią w rodzinie rolę przewodników i doradców młodszych pokoleń. 

W  zwyczajach Tajów tkwi głęboko zakorzeniona kultura osobista, lecz także przyjęte i pielęgnowane rytuały. Aby nie urażać niezwykle życzliwych, przyjaznych mieszkańców tej krainy – jej gospodarzy nieodpowiednim zachowaniem, ubiorem czy słowami, warto się pochylić nad elementarnymi zasadami: właściwym powitaniu (na takie odpowiedzą uśmiechem), unikaniu dotykania ręką głów Tajów i ich dzieci i podobnie unikaniu dotykania ich stopami  (np. nadepnięciem w środkach komunikacji publicznej), wymaganym ubiorze w świątyniach, pozostawianiu obuwia przed wejściem do świątyń. Tych zasad jest wiele więcej. Oprócz zwyczajów o wielowiekowych tradycjach Tajowie są przywiązani do różnych rytualnych czynności, wierzeń, w tym ulegli wobec zabobonnych nakazów i zakazów. 

Obrazy z Bangkoku, pobliskich miast i Tajlandii na wyspach, zatrzymane w grudniu 2019 roku na fotografiach Dominika Goleni, odsłaniają fascynującą swoją unikatowością panoramę życia tego kraju tuż przed wybuchem epidemii koronawirusa w chińskim Wuhan. Na niektórych z nich, tych z Bangkoku, zwróciły moją uwagę  maseczki na twarzach ulicznych sprzedawców żywności, co sprowokowało mnie do dociekań. Najwyraźniej jednak przyczyną ich używania wówczas były względy czysto higieniczne. 

Stefania Pruszyńska

Autor fot.: Dominik Golenia

Wszelkie prawa zastrzeżone


UWAGA! Kliknięcie w fotografię powiększa ją, a drugie – przybliża szczegóły.



Tags: