„Maria Stuarda” w Teatrze Wielkim w Poznaniu

Ta  dwuaktowa opera z ekspresyjną konstrukcją dramatyczno-muzyczną w formie cantabile-cabaletta, z ariami, chórem, duetami, scenami zbiorowymi  stanowi wyjątkowe dzieło. W nim Donizetti  mistrzowsko wydobył nastrojowość,  napięcia i  cechy osobowości postaci.

Libretto „Marii Stuardy” autorstwa Giuseppe Bardariego zawiera wiele  wersów poetyki romantycznej. Treść zaś oparta jest o  konfrontację  dwóch  silnych indywidualności:  Marii Stuardy, królowej Szkocji, i jej kuzynki Elżbiety, królowej Anglii. Realia  XVI wieku, los Marii, postaci tragicznej, więzionej i w pełni poddanej woli królowej Elżbiety.  Te  dwie postacie kobiece w warstwie muzycznej opery mają nadzwyczaj barwne partie solowe.

Scena końcowa z arią Marii, zaliczaną do tych niezwykłości wokalistyki operowej, które budzą najwyższy podziw, dopełnia dzieła zasługującego na miano perły w skarbcu muzycznym. Aria ta stawia przed artystką nie lada wyzwanie – wymaga dojrzałego kunsztu wykonawczego. Ten zaś zdobywa się wraz z doświadczeniem scenicznym – wielką pracą.

Joanna Woś, odtwórczyni partii Marii,  w rozmowie ze mną po konferencji prasowej, poprzedzającej premierę, wskazała, że ta rola poza umiejętnościami zdobywanymi pracą nad głosem, potrzebnymi do jej wyśpiewania  na ambitną miarę, ogromnie angażuje emocjonalnie.  Donizetti nie poskąpił znakomitych partii także pozostałym postaciom, a chóralne mają wyjątkową krasę i dynamikę.  W operze pojawiają się: Talbot, powiernik Marii, hrabia Leicester – jej ukochany, poetyczny wzorzec romantycznego kochanka oraz  Lord Cecil – wielki kanclerz i służąca Anna.

Dramatyczna historia,  nieszczęśliwa miłość, ogrom  emocji – od nienawiści, gniewu, zazdrości,   po odmienne stany:  np. radości Marii, jej naturalności, czułości – a później: kajania się, bólu, żalu, wybaczenia i błagania, wpisane w partytury śpiewacze, stanowią   Chór w momencie kulminacyjnym, przed egzekucją, z patosem śpiewa o hańbie, która spadnie na Anglię za śmierć niewinnej Marii z wyroku Elżbiety. Ileż w tym ludzkiego piekła i  prawdy o duchowych zmaganiach, potęgach wprzęgniętych w  kobiecą rywalizację obu monarchiń – jednej zbiegłej ze Szkocji, a drugiej – mającej jej dać schronienie. Maria, unosząc się dumą i gniewem wobec niechętnej jej Elżbiety, płaci najwyższą cenę. W emocjonalnym portrecie muzycznym postaci Marii z jej rozpaczliwymi błaganiami do Boga, wyrażonymi słowami libretta o obmywaniu duszy łzami i wołanie Boga – Mściciela niewinnych,  zawiera się ten fenomen, który mimo że spływa na widza ze sceny operowej, jest tak wiarygodny, że zatraca się perspektywa aktorska w percepcji tej postaci. Wiele wskazuje na to, że Donizetti dogłębnym wnikaniem w przeżycia bohaterki i innych postaci świadomie pobudza w odbiorcy empatię, by przybliżyć dramaturgię do autentycznego jej obrazu.

Obsadę poznańskiego spektaklu z librettem Giuseppe Bardariego, opartym na sztuce Friedricha von Schillera powierzono: Joannie Woś i Karinie Skrzeszewskiej −  w roli Marii Stuardy; Antonii Cifrone, Iwonie Hossie, Barbarze Kubiak śpiewających partie  Elżbiety; Sang-Jun Lee, Josephowi Wolvertonowi wcielającemu się w Leicestera; Jaromirowi Trafankowskiemu, Tomasz Mazurowi  – scenicznemu Cecilowi; Marianowi Kępczyńskiemu, Rafałowi Korpikowi, Patrykowi Rymanowskiemu – odtwórcom Talbota.

Kierownictwo muzyczne spektaklu sprawuje Will Crutchfield, a reżyserem spektaklu jest Dieter Kaegi. Scenografię  przygotował Bruno Schwengl, nad chórem zaś panuje Mariusz Otto, a światłami  zawiaduje Bogumił Palewicz. Przedstawienie  przygotowano w koprodukcji z Teatrem Wielkim w Łodzi i Operą Śląską w Bytomiu.

Spektakl premierowy publiczność  poznańskiej opery obejrzała wczoraj, 29 stycznia. Został przyjęty gorącymi owacjami na stojąco.

Stefania Pruszyńska

Plakat: Teatr Wielki w Poznaniu

Autor plakatu: Wunsche/Samsel


Tags: