Wczorajszy piątek był w całej Polsce dniem żałoby po Ani. W poprzedniej publikacji „Samobójstwo z upokorzenia”¹ w pewnym momencie autor niby pyta: „Być może też, dziewczyna sama sobie jest winna???”. Jestem oburzona i wzburzona takim stawianiem sprawy. Pytanie to z przekąsem czy też tak rażącą w tej sytuacji formułą nieuprawnionej i niepoważnej dociekliwości?
Może lepiej byłoby napisać, że nie jest w stanie zrozumieć jej reakcji, bólu i wstydu? A w takie reakcje w sposób naturalny jest „wyposażona” wrażliwa psychika dziewczynki – dziecka, kobiety i każdego dorosłego zdrowego i rozwiniętego człowieka. Może autor pragnie ją oskarżyć, zarzucić prowokację, współobwinić? – pomyślałby niewprawny czytelnik, nieczuły na subtelności i odcienie ironii. Niewykluczone, że sygnalizuje też dezaprobatę dla jej dramatycznej decyzji i także potępienie jej bezbronności i zszokowania postawą kolegów?! Pisze w końcu o upokorzeniu. A to nie było tylko upokorzenie. To coś więcej. Dużo więcej! Tak dużo, że dziewczynka nie zniosła tego.
Gdzie jest jednak choćby próba autora (lub pani krytycznie komentującej postawę dziennikarzy) współodczuwania tego, co to dziecko przeżywało? Jak o tym mówią oboje? Licytują się informacyjnością. Wymieniają fakty, krótkie komunikaty. Unikają ludzkiej mowy, wolnej od przyjętych kanonów.
Nie pochwala przecież autor artykułu czynu tych okrutnie, bezmyślnych i zdewiowanych młodzików! To jasne. Czym była jednak ta ich postawa – zabawą, żartem? Okrucieństwem! Pod każdym względem! Trzeba to powiedzieć wyraźnie.
Doznałam wstrząsu, czytając o tym dramacie. I poznając przytoczone w artykule wypowiedzi. W pełni jestem w stanie pojąć, ba nawet z wielką mocą współodczuć! to upokorzenie, z którym zmagała się dziewczynka. Poczuła się tak znieważona, że życie z tym stanem świadomości uznała za nie do zniesienia. Każdy ból zadany przez samą siebie uznała za lepszy niż ten doznany na oczach świadków. To była tak wielka dla niej zniewaga, że ugięła się w niej wola życia.
A więc baczmy na to, autorze publikacji o Ani, i my wszyscy, co i jak piszemy, mówimy, jak przede wszystkim myślimy, jak odczuwamy! Myślmy bardzo odpowiedzialnie! Po ludzku! Tak też według miar wysokich reagujmy na okrucieństwo w zadawaniu krzywdy, niesprawiedliwości. Wychowujmy także naszym pisaniem i mówieniem, odsłanianiem naszych opinii, odczuć – reakcji. Rozmawiajmy z młodymi, by zapobiec eskalacji takiej bezduszności i takich zachowań. W końcu ich postawa lub jej przykład może się dać we znaki nie tylko dziewczynce. Zło działa zaś dopóty, dopóki mu się na działanie pozwala. Gdy nie jest surowo potępione. Gdy nie jest solidarnie potępione. A kara ze strony prawa – jest znikoma.
Co zrobiono dla Ani, by jej pomóc znieść, przezwyciężyć jej rozpacz, wstyd, upokorzenie? Może także ogromny strach przed tymi, którzy ją tak potraktowali. Gdzie byli dobrzy ludzie po tym wydarzeniu? Dlaczego ją pozostawiono w samotności? Na dodatek po jej zapowiedzi, że popełni samobójstwo. Ileż jeszcze cierpienia musiała unieść, straciwszy właśnie wiarę w ludzi?! To przecież wyjątkowo boli, gdy w takiej sytuacji nie ma Człowieka, jest za to wielu człekopodobnych gdzieś obok. Ot, zapowiedziała sobie samobójstwo. A to był już znak skrajnego załamania! I odwagi, bo o tym powiedziała, a mogła równie dobrze zamilknąć. I samoobrony, bo jeszcze liczyła na radę, pomoc, okazanie jej wrażliwego zrozumienia. To samobójstwo oskarża tych, co mogli wiele, a nie uczynili nic, by dziewczynce przywrócić wiarę w jej wartość jako dziecka i małej kobiety. Kto ma tę hańbę w duszy? Tylko sprawcy?
Przecież, jak to możliwe, że tak niepostrzeżenie po tak dramatycznych przeżyciach odeszło prawdziwe życie niewinnego dziecka – w skrajnej rozpaczy samotnego ze swoim przepotwornym wstydem???!!!
Stefania Golenia Pruszyńska
¹Tytuł publikacji brzmiał pierwotnie: „Izolować!”. Korzystając ze swoich uprawnień i umowy z jej autorem, zmieniłam go na: „Samobójstwo z upokorzenia”, świadoma, że tym samym trzeba też się skupić na ofierze, która miała prawa do życia i godności!
A te nadal obowiązują, mimo panoszących się plag: egoizmu, ambiwalencji i nawet nie tylko obojętności, lecz wręcz oziębłości. Mimo okrutnej niektórych w wielu koszmarnych sytuacjach – gry z emocjami, poczuciem godności, naturalnym wstydem, tak charakterystycznymi dla czystości ducha i niewinności dziecka, dziewczynki, czy też osób prawidłowo rozwiniętych, bez patologicznych skłonności, tj. bez zaburzeń rozwojowych typu psychopatia, nie skażonych zepsuciem, prymitywizmem.
Samobójstwo z upokorzenia