„Titanic” z Pałacem Kultury i Nauki – zakładnicy kreatywnych graczy w klocki

2 neo 2. DSCF9633 fot. SP

4 neo 2. DSCF9620, fot. SP

6 neo 2. DSCF9643, fot. SP

1 neo 2. DSCF9639 fot. — kopia

5 neo 2. DSCF9641.

3 neo 2. DSCF9610 —331, fot. SP

„Titanic” z majestatem 11-metrowego giganta-rekordzisty pochłonął aż pół miliona klocków. Zadziwia, ciekawi, dominując w sporej  przestrzeni, w której  Pałac Kultury i Nauki  jest dostrzegalny dopiero po dłuższym lustrowaniu licznych pozostałych konstrukcji. A wszystkie je stworzyli dorośli pasjonaci  kreatywnej zabawy  z klockami   znanej na całym świecie duńskiej firmy „Lego”, będącej od 1932 r. własnością rodziny Kirka Christiansena. Widać małą skalę konstrukcji z klocków w pudełkach twórcy tej arcyciekawej ekspozycji uznali za godną zwielokrotnienia, co też może zawsze podnieść na najwyższy poziom podniety do równie twórczych i oryginalnych inicjatyw. Dlaczego jednak wybrali na giganta „Titanic”, a nie  Pałac Kultury i Nauki?

Na to pytanie trzeba szukać odpowiedzi  raczej  domyślnej, bowiem realizatorzy  wystawy  odpowiedzieli wprost − eksponatami, takimi jak choćby te  na fotografiach.

„To grupa pasjonatów, którzy  żyją tymi klockami. Tak naprawdę sami też finansują to przedsięwzięcie. Ich zamysłem jest przede wszystkim przybliżenie  tych wspaniałych klocków szerokiej publiczności, pokazanie, że z nich można zbudować przeróżne konstrukcje” – wyjaśniał pan Łukasz Tomczak, przedstawiciel poznańskiej galerii „Pestka”,  z wyraźną nutą dumy i radości  podkreślając,  że  twórcy tej  wystawy wybrali to miejsce  spośród wszystkich poznańskich firm. Dodał też, że ta wystawa  debiutująca w Poznaniu,  w „Pestce”,  jest pomyślana jako wędrowna – trafi ona do wielu polskich miast.

Przyglądałam się uważnie wszystkim tym obiektom, na których prezentację trafiłam, przyjmując zaproszenie z zaciekawieniem, bowiem zapowiedziano w nim niekonwencjonalną ekspozycję. Zresztą nieobce mi są  fascynacje dzieci i ich wytrwałe ślęczenie nad budowlami, które rozbudzały  zabawy  klockami tej firmy.   Zakupienie  ich dzisiaj nie jest żadnym problemem, natomiast w czasach schyłku Polski komunistycznej była to dolarowa inwestycja w rozwój dziecięcej wyobraźni i  zdolności kreatywnych, w dodatku możliwa do dokonania li tylko w „Peweksie”.

Kolos „Titanica” zadziwia, ciekawi, dominując  w sporej  przestrzeni, w której  Pałac Kultury i Nauki  jest dostrzegalny dopiero po dłuższym lustrowaniu  licznych pozostałych konstrukcji. Natomiast złożone  inne budowle przyciągają uwagę wieloma tematami (także historycznymi czy z okresu starożytności, w tym odwołanie do PRL-u z pojazdami z tych czasów), formami, barwami. W tych konstrukcjach tkwi  moc inspiracji, którą dziecko i dorosły także może wykazywać na wiele sposobów, oczywiście − zapełniając pokoik dziecinny czy inne miejsce zabawy,  jak wskazuje praktyka, wszędobylskimi kolorowymi  miniaturkami różnych ludków, postaci,  elementów  budynków czy innych  obiektów.

Science fiction mają swoją półkę poniekąd wspólną z kosmosem (Gwiezdne wojny) i chyba militariami − przeze mnie nie bardzo  lubianą czy  uznawaną za raczej co najmniej  dyskusyjną wychowawczo, dlatego nie zbadaną przeze mnie  „szkiełkiem i okiem”.

Nadal nie ma zestawów do zabaw w teatrzyk lalkowy, kukiełkowy, teatr, kino!  Nadal brakuje (a nie tylko na tej wystawie, co potwierdził podczas rozmowy  Ł. Tomczak i nasuwają same wnioski o ofercie handlowej sklepów z zabawkami, nawiedzanych nie tylko przygodnie) takich klocków, ciekawie pomyślanych, które  mogłyby wreszcie wnieść na początek cichą  i w skupieniu zabawę w teatrzyk kukiełkowy, bibliotekę, teatr, kino, operę, księgarnię, wytwórnię płyt, studio nagrań, atelier fotograficzne, pracownię artysty malarza, rzeźbiarza, pisarza, garderobę aktorki, aktora, orkiestrę symfoniczną, pracownię naukową odkrywcy, laboratorium. Jednym słowem, mogłyby zainspirować dzieci arcyciekawą tematyką, pobudzającą  poznawczo. Taką  zabawę w miejsce, placówkę  czy postać ze sfery kultury i nauki, aktywności twórczych, potencjalnie zachęcającą także do autokreacji, śmiało można uznać za propozycję nośną w wiele idei  zarówno  edukacyjnych, jak i psychologicznie uzdrawiających świat dziecka.  Ten pomysł o takiej tematyce zabaw, zabawek i ich projektowaniu wizualnym, a w tym tych  z  klocków „Lego”, w zestawach,  noszę w myśli od lat jako dobrą propozycję − antidotum na to, co świat dorosłych daje  dzieciom, a jest w tym nadal sporo tego, co nie  jest  godne naśladowania przez następne pokolenia. To propozycja w dodatku na pewno zaciekawiająca czy zapotrzebowana przez dzieci, gdyż właśnie pośród dzieci sondowałam  ten temat.

Na wystawie jest jednak cyrk i postacie znanych aktorek i aktorów, stworzone z klocków.

„Tych zbudowanych zestawów w skali 1:1 nie ma w sprzedaży. Takie konstrukcje wymagają użycia bardzo wielu elementów” – objaśniał przedstawiciel galerii, zapytany przeze mnie i o to, jakie  są możliwości odtworzenia  takich budowli, które są prezentowane w gablotach. Niestety, nawet w wyłożonych i oferowanych do zakupienia poza salą zestawach − nie było takich, które nawiązywałyby do złożonych konstrukcji. Bo też  prezentowane na wystawie  realizacje   tematyczne są w pełni autorskie.

Wystawa w Poznaniu była czynna 7 tygodni, od ostatniej dekady października 2014. Gdzie jest teraz? W którym polskim mieście?

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska


 

 

 

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.