Stefania Pruszyńska
Człowiek z białym i czarnym
Ariadna zobaczyła człowieka stojącego przy dwóch workach – białym i czarnym. Worki były ogromne i połączone grubym sznurem, a mężczyzna, wyglądem i strojem kojarzącym się z wagabundą, ze zmęczenia z trudem pospiesznie i głośno sapał. Pot zalewał mu twarz. Dostrzegłszy ją, spojrzał na nią uważnie i szybko zapytał:
− Dziwi się pani, co?
– Tak, bo chyba potrzebuje pan pomocy… – zareagowała zaskoczona Ariadna.
– Nie! Chwili odpoczynku tylko! – głośno odrzekł.
Ariadna zerkała na worki i na nieznajomego z coraz większym niepokojem i zarazem zaciekawieniem, a on zapytał jeszcze głośniej, lecz już ironicznie:
– Dziwi się pani, co?!
– Tak! Bo te worki są tak duże jak pan! – wybuchnęła.
– Nie mogą być mniejsze! – odkrzyknął.
– Dlaczego?? – zapytała jak automat.
– To moja wina!! – wrzasnął.
– Jak to wina?! W workach?! – wykrzyknęła, zaskoczona.
– Tak, po prostu – moja wina! Ale w workach – nie! – wrzasnął stanowczo.
– A co ma pan w tych workach?!? Do licha! – bezwiednie wycisnęła z siebie Ariadna.
– Co?! W białym jest lżejsze wszystko, a w czarnym – cięższe wszystko! – odhuknął mężczyzna i zaraz z absurdalnym uśmiechem trwał nieruchomo przy workach.
Coraz bardziej zdumiona Ariadna patrzyła na niego, próbując zebrać myśli.
– Dwa wszystko? Lżejsze i cięższe… – nie wytrzymała.
– To moja wina! – wyrzucił jednym tchem z miną wtajemniczonego. A po chwili, cedząc z sykiem słowo po słowie:
– Dziwi się pani, co?!!
I nie patrząc już na Ariadnę, nagle zarzucił oba worki na ramiona i uginając się pod nimi – żwawo ruszył w drogę. A zataczając się po chwili raz w lewo, raz w prawo… z nieznacznej jeszcze oddali z wysiłkiem huknął:
– Sznur i tak pęknie!!
Tekst i grafika Ogami XY biało-czarne: Stefania Pruszyńska