







Kapryśny październik 2021 zaskakuje. Tym razem ni stąd, ni zowąd w późne słoneczne popołudnie bure chmury zebrał i ciężkimi kroplami deszczu przerwał sielankowe malowanie. Rozsierdzonych pieszych, którzy nie pomyśleli o parasolu, zaraz jednak przebłagał smagnięciem tęczy na lazurowe niebo. A że kolaborował w swej sztuce z chylącym się na zachód słońcem, sięgał wkrótce ze swej palety po stłumione szarości. Tylko parkowe kwiaty nie poddały się gasnącemu nastrojowi żartownisia − jaskrawymi sukienkami demonstrowały bunt przeciwko jego dyktaturze…
Stefania Pruszyńska