Jedenastoletni artysta na promenadzie przy molo w Międzyzdrojach – Stefania Pruszyńska

Przyciągał uwagę wielu. I zdobywał ich serca i  hojność. Dla tych, którzy co najmniej już raz go słyszeli i widzieli, było wiadomo, że mogą poprosić  np. o „Barkę”. Wówczas jednak powściągał swoje facecje i z powagą, poruszając dusze słuchaczy, grał tak, jakby pragnął i ze swojej duszy posłać sygnał o czymś większym niż zwykła muzyka.

Trochę nauczony gwiazdorstwa w stylu może nawet Presleya, pozował do fotek. A co szczególne, przed instrumentem wyeksponował swoje dyplomy.

− Jestem Piciu, znaczy Piotrek − tak z filuternym uśmiechem przedstawił mi się 11-letni Mołdawianin po swoim występie na promenadzie w Międzyzdrojach. Grał znakomicie. To jego aktorskie żonglowanie mimiką, ukłony niczym kabareciarz, zdejmowanie kapelusza z taką fantazją, że  mógłby mu jej pozazdrościć niejeden wytrawny dżentelmen sceny teatralnej, swoboda w wirtuozerii na keyboardzie, dobieranie odpowiednich dźwięków do stylu prezentowanego utworu − to majstersztyk z górnych półek polotu i artyzmu.

We wcześniej opublikowanej  rozmowie z Henrykiem Nogalą, sekretarzem miasta, rzecznikiem prasowym Burmistrza Międzyzdrojów („Międzyzdroje chcą chronić i zachęcać artystów ulicznych”, Gazeta Autorska IMPRESJee.pl, 21 września 2012) − pytałam  o tego małego artystę:

− Zaskakuje na promenadzie 11-letni Mołdawianin. Zastanawiałam się nad tym, czy te występy za bardzo nie obciążają tego chłopca. Koncertował nawet bardzo późno, ok. 23.00 przed molo. Mam wątpliwości natury etycznej w związku z taką eksploatacją niewątpliwego talentu, który podbija też serca słuchaczy żartobliwą aktorską mimiką, gestami rozweselającymi… Gra nawet na życzenie ulubioną pieśń Jana Pawła II − „Barkę”.  Znakomicie gra. Wzruszająco, z przejęciem i powagą. Pozostaje pytanie: czy to go rozwija i na ile stanowi nadmierny wysiłek?

− Także mam takie wątpliwości, chociaż ten chłopiec to wyjątkowy talent. Gdy występuje, a jest tych występów 45-minutowych kilka dziennie, ludzie otaczają go wielkim tłumem. Wiemy, że matka, która to zezwolenie otrzymała,  lub ktoś z rodziny chłopca − raz po raz podchodzi do tego młodziutkiego muzyka, zabiera datki z kapelusza, podaje mu kanapki… − odpowiedział Henryk Nogala, sekretarz urzędu w Międzyzdrojach.

Stefania Pruszyńska


Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.