O odwiecznym zamiarze ucieczki od chichotu bożków… Przypowieści poetyckie – Stefania Pruszyńska

 
ISEONIS 3. Autorka:  Stefania Pruszyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone

Stefania Pruszyńska

O odwiecznym zamiarze ucieczki od chichotu bożków, judaszy, katów…  

  

Aż ujrzą 

Albowiem biesiadnicy mroku doznają znużenia. 

A  nie ma  sytości, która nie zrodziłaby głodu. 

Wołać więc będą o światło. I zasiądą do uczty. 

Pierwszej przed wszystkimi. I będą ją ze świtu 

odczytywać i w sobie układać tropy do źródła. 

Aż ujrzą, że wszystkie wskazują tę samą drogę. 

Drogę, na której bramą jest pierwsze Słowo. 

 

O intuicji 

Drogi, na której nie czekałby świt, nie ma. 

Choć i tej pewności jak każdej nie omija 

zwątpienie, gdyż to, co tajemne jak iskra, 

pod oplotem trwa. Czujnym nawet nitką  

lichą, w porę snującą wizję, podpowiedź, 

scenariusz na miarę, nieprzewidywalny 

inaczej, a złej woli z ust fałszerzy obcy.    

W głuszy niewiary jak próżny boski dar  

nieomylne li tylko  niemą straż trzyma. 

 

Czarcie pokłosie  

Samo siebie ciemięży i niewoli każde zło −   

zatrutymi  ziarnami,  które uparcie rozsiewa  

i  spożywa, zaznając  goryczy ułudy i  piekła  

ich  jadów, pierwszej dotkliwej kary i klęski. 

Pierwszej  odpowiedzi  na   uzurpatorstwo. 

 

Moc daru 

Każde dobro samo się doskonali i ulecza.  

I rozplenia się przez każdego, kto je odkrywa 

na nowych i starych łąkach. Nawet na ugorze 

wznieca się jędrną bujnością na wzór edenu 

i cieszy sprawiedliwych pośród niegodnych.  

Wprost ze źródła karmi miłość i perły ducha 

ocalałe z chaosu. To one  tworzą  harmonie. 

 Każdy zgiełk wyciszą i ślepym będą drogą. 

A błądzące tęsknoty uwolnią od jarzma cieni. 

 

O zatracie 

Na  skraje podąża od prapraprawieków  

międzybiegunowe, trwoniąc najczystsze  

krynice i  światło. Jak lawa z mocy głębi. 

Niezdolna do wypiętrzenia się w kryształ  

 

Z rogu ambiwalencji  

Nie od dziś świat tak łapczywie sięga 

po miąższ, że bieda ledwie resztkami 

zdoła napełnić błagalne miski. Gdy czci 

bogobojność i dytyrambami ją wynosi, 

głosi wartości i normy, za parawanem 

hardo im przeczy żądzą i chciwością, 

upokarzając prawo, umowy i przysięgi.  

I ciągle jak mag z janusowym obliczem 

tu jedne miecze łamie, a tam drugie kuje. 

 

Tajemnica 

 Słowo było pierwsze przed wszystkimi 

i wszystkim, co się urzeczywistniło 

i od wieków trwa i czuwa w każdym. 

Ono w jednym waha się, kuli i chowa, 

w drugim się budzi, wzrasta lub kurczy,   

a w innym sięga pełni blasku lub stygnie. 

 

W pieśń ocalenia  

Oślepli  od  iluzji  fałszywych  latarni,  

których uwodzeniu  się  poddawali   

Ścigani chichotem bożków, judaszy, 

katów, łajdaków, lichwiarzy, łotrów, 

bałamutów, szyderców, mistyfikatorów  

Buntownicy, uciekinierzy od ciemiężców 

Objuczeni  traumą, ideałami i ideami 

Dotknięci niemocą, losem wygnańców  

Obolali samotnością, nędzą, beznadzieją  

Idący po omacku, a uparcie do  światła,  

myśl za myślą delikatnie i ostrożnie 

jak kruche muszle badają i otwierają, 

trzymając czas pod drzewem z cierni   

Aż skamieniałe Słowo, arka nad arkami,   

które było na początku, drgnie i ożyje   

I jak najżarliwsza tęsknota  wzrośnie           

w wezbranych łzach  pieśnią ocalenia,   

do wtóru hymnom białego ptaka,    

pamiętanego z dzieciństwa,   

śpiewaka niebian, uwolnionego z sideł. 

 

Poznań, 2 sierpnia 2023 r. (wybrane fragmenty moich przypowieści poetyckich)  

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

 


Fot.: Stefania Pruszyńska – autofotoportret w ekolustrze

w Visual Parku nad Jeziorem Strzeszyńskim


 


Tags: