
Stefania Pruszyńska
Do drzewa oliwnego
Wyczekiwać odwołania mroku,
który trzebi ogrodników twoich gajów,
czy wierzyć obietnicy
nabrzmiałej śpiewem źródeł
w twoich owocach…
Niebo zarasta stalą i ogniem.
A ból krzyczy w popiołach.
Zawsze pospieszniej bezsilny
od każdego przemijania.
Dopiero w porę białych gołębi
ustanie niepewność kropli światła
w kagankach w Betlejem.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Wiersz jest opublikowany także w najnowszym numerze 86/2023 na stronie 8 „Protokołu Kulturalnego”.