We Wrocławiu 3 maja zostanie otwarte Muzeum Pana Tadeusza. Tę zapowiedź przyjęłam z wielkim uznaniem i zarazem zaciekawieniem. Postanowiłam zaraz przypomnieć o dwóch pierwszych wydaniach „Pana Tadeusza”.
Poemat po raz pierwszy został wydany w dwóch tomach w Paryżu w 1834 roku przez Aleksandra Jełowickiego (fot. 3). Jego pełny opis na stronie tytułowej miał treść: „»Pan Tadeusz«”, czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z r. 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem przez Adama Mickiewicza”.
Na pierwszej i drugiej fotografii prezentuję okładkę i kartę tytułową „Pana Tadeusza” wydanego w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich w 1989 r., którego egzemplarz mam we własnej biblioteczce.To wydanie drugie poprawione opracował Konrad Górski. Co ciekawe, w tej książce ozdobniki w tekście przeniesiono z paryskiego pierwodruku tego poematu (fot. 3).
Któż z nas nie zna tych wersów z Księgi pierwszej: „Gospodarstwo”:
Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.
Na uwagę zasługują także opisy słońca, które Adam Mickiewicz pomieścił w tym poemacie. W Księdze drugiej: „Zamek” Adam Mickiewicz podaje wizję ranka:
Nad Soplicowem słońce weszło i już padło
Na strzechy, i przez szpary w stodołę się wkradło;
I po ciemnozielonym, świeżym, wonnym sianie,
Z którego młodzież sobie zrobiła posłanie,
Rozpływały się złote, migające pręgi
Z otworu czarnej strzechy, jak z warkocza wstęgi;
I słońce usta sennych promykiem poranka
Drażni, jak dziewczę kłosem budzące kochanka.
A tak wieszcz Adam maluje słowami zachodzące słońce w Księdze dwunastej „Pana Tadeusza”, „Kochajmy się”:
Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy,
Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany,
U góry błękitnawy, na zachód różany;
Chmurki wróża pogodę, lekkie i świecące,
Tam jak trzody owiec na murawie śpiące,
Ówdzie nieco drobniejsze jak stada cyranek,
Na zachód obłok na kształt rąbkowych firanek,
Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy,
Po brzegach pozłacany, w głębi purpurowy,
Jeszcze blaskiem zachodu tlił się i rozżarzał,
Aż powoli pożółkniał, zbladnął i poszarzał:
Słońce opuściło głowę, obłok zasunęło,
I raz ciepłym powiewem westchnąwszy – usnęło.
We wstępie do II wydania „Pana Tadeusza” Konrad Górski także zwraca uwagę na opisy przyrody i ich znaczenie dla Mickiewicza, stwierdzając ponadto, że dla analizy tego dzieła: „Bardzo znamiennym pomysłem jest ustalenie jakiejś równoległości między stanami pogody i przebiegiem akcji. W pierwszych księgach, gdy życie bohaterów soplicowskich upływa w spokoju i zgodzie, ciągle dowiadujemy się o obecności słońca”.
Słońce w poemacie powraca wiele razy. Adam Mickiewicz przyrody nie traktuje li tylko jak dekoracji, malowniczego pejzażu, tła. W opisach wyraźnie a subtelnie wiąże naturę z człowiekiem, jego uczuciami, cechami, stanami ducha. To novum wnosi w poetykę niezwykłą stylistykę i mówi wrażliwością poety. Warto odszukać te strofy, wtopić się myślami w ich swoistość, barwę, lekkość i poznać od nowa tchnienie ducha poety w jego obrazie przyrody. Przyrody z tamtych czasów…
Stefania Pruszyńska
Fot.: Stefania Pruszyńska


