Protest artystów w obronie muzyka Tadeusza Lisa. Zapowiedź

Na jutro, 21 września 2012 o 17.00, zaplanowana jest w Poznaniu akcja w obronie ukaranego mandatem poznańskiego muzyka Tadeusza Lisa, koncertującego na Starym Rynku, niekiedy w tunelu na dworcu, choć także w salach koncertowych. Zainicjuje ją spontaniczny przemarsz artystów od Starego Rynku do „Stajenki Pegaza”. Organizatorem  tego wydarzenia jest Polskie Towarzystwo Artystów, Autorów, Animatorów Kultury  PTAAAK.

– Udział w tym wydarzeniu zapowiada już 30-40 artystów, w tym: muzyków z różnych dziedzin tej profesji, ale także aktorów, plastyków i osób sympatyzujących z ideą protestu – mówi Krzysztof Wodniczak, prezes PTAAAK-a. – Pójdziemy chodnikiem, a nie ulicą – wyjaśnia. Pojutrze, 22 września, akcja ma mieć charakter koncertowy, bez przemarszu, pod dachem „Stajenki Pegaza”. 

Tadeusz Lis: „Artyści muzycy nie hałasują, lecz grają!”. Tadeusz Lis zapytany o to, jak sam postrzega cel tej akcji i jej sens, stwierdza: – Myślę przede wszystkim, że trzeba pokazać, iż artyści muzycy nie hałasują, lecz grają. W komentarzu zaś do pytania o ocenę działania poznańskiej straży miejskiej, mówi:  – Wiadomo, że straż miejska nie działa jak trzeba. Tam, gdzie powinni być, ich nie ma. Łatwo było zaś mnie, muzykowi, który nie ucieka przecież, wypisać mandat. 

– Grałem w Berlinie, w metro, i byłem tam bezpieczny. Kosztował mnie codziennie jedynie dojazd – 6 euro. Zezwolenie otrzymałem w dyrekcji metra, w dziale kultury. Miałem określone miejsce, w którym grałem. Straż miejska mogła tam interweniować, gdyby mnie zaczepiali pijani czy inni.  Nikt mnie nie karał mandatem. Mogłem swobodnie grać – mówi Tadeusz Lis.

Pytania o rozwiązania  dla artystów ulicznych w Poznaniu. Jakie szanse ma np. idea silnego wsparcia przez władze Poznania  muzyków ulicznych, a i innych artystów ulicznych? Może powinni być bardziej hołubieni, a nawet dofinansowani z pieniędzy publicznych, żeby mogli grać np. kilka godzin w określonych miejscach? Grać – bez poczucia zagrożenia i bezkolizyjnie z innymi artystami czy lokalami. To ważne, by byli  chronieni, w tym zwłaszcza przed chuliganerią albo osobami pijanymi. Nienarażeni na szykany, mandaty. 

Jak reagować na dzieci romskie grające w tramwajach? One nie maja żadnej ochrony i dlaczego nie budzi zainteresowania żadnych służb czy organizacji ich sytuacja życiowa? Dlaczego nie mają pomocy? To niekiedy ich żałosne muzykowanie jest postrzegane jako element burzenia spokoju, wymuszania datków. Czy jednak spokoju sumień?

Pomysł. A może ci artyści występujący na ulicach Poznania czy na Starym Rynku powinni być dofinansowani z pieniędzy publicznych? W tym rozwiązaniu, jednym z wielu możliwych, słuchacze  akceptujący muzyka, podziwiający go czy innego artystę mogliby wrzucać karteczki do urzędowej puszki: „Popieram” – w dowód uznania, zamiast datków. Może dofinansowanie takie mogłoby dotyczyć najskromniej uposażonych, w tym artystów – rencistów? Tu pomysł i dobra wola władz we wspieraniu ludzi tworzących klimat tego miasta, jego barwę, tak przecież ważną – jest na wagę prestiżu miasta  i w tej dziedzinie. Wiele mówi o wrażliwości  nie tylko na sztukę i jej przejawy zorganizowane przez różne instytucje, ale na artystę – tego, któremu brakuje dachu nad głową, gdy koncertuje czy pokazuje swoją sztukę. I  ma szanse  na niewiele   więcej. Zimą skazanego na rozpacz. Także na tego, który lubi publiczność niespodziewaną – przechodniów albo szuka słuchacza dla swojej sztuki. 
 

Stefania Pruszyńska


 

Tags: