Po 50 latach pamięć o powstaniu poznańskim jest wciąż żywa. W dzień św. Mikołaja w Poznaniu zorganizowano uroczystość przekazania orderów, przyznanych bohaterom tamtych dramatycznych wydarzeń przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, którą poprzedziła msza św. w Złotej Kaplicy Bazyliki Archikatedralnej z liturgią słowa arcybiskupa Stanisława Gądeckiego.
Ordery wręczał Jan Olszewski, minister Kancelarii Prezydenta, w imieniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w obecności arcybiskupa Stanisława Gądeckiego oraz wojewody wielkopolskiego Tadeusza Dziuby i marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka.
Prezydent RP przyznał pośmiertnie Krzyże Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski: Michałowi Grzegorzewiczowi, Stanisławowi Hejmowskiemu i Gerardowi Kujawiakowi − dzielnym przedstawicielom poznańskiej palestry, obrońcom uczestników powstania, nękanym, poddanym represjom i postawionym przed sądem.
Pośmiertnie Krzyże Oficerskie Orderu Odrodzenia Polski nadał: Józefowi Granatowiczowi, który udzielał rannym uczestnikom powstania pomocy medycznej, wykonując operacje, ratując tak wielu z nich; Marii Popiel i Helenie Porębie − poznańskim tramwajarkom, wówczas w 1956 roku odważnie, wręcz heroicznie idącym na czele pochodu robotników z biało-czerwonymi sztandarami. Za nieżyjących uhonorowanych ordery odebrali przedstawiciele ich rodzin.
Krzyże Oficerskie Orderu Odrodzenia Polski Jan Olszewski przekazał Stanisławie Przybylskiej, tramwajarce, dzielnej uczestniczce powstańczego pochodu w czerwcu 1956 r., która mimo straszliwego zagrożenia maszerowała w pierwszym szeregu, i Henrykowi Karoniowi − niosącemu wówczas pomoc medyczną powstańcom, w tym śmiertelnie rannym, ratując wielu z nich życie.
Przebieg tej uroczystości obfitował w wiele podniosłych akcentów. Rodziny zmarłych bohaterów Czerwca`56 w skupieniu przyjmowały przekazane im w poznańskiej katedrze odznaczenia i słowa arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, przypominające niezłomne postawy ich krewnych.
Po 50 latach żywi świadkowie i zarazem herosi tamtych czasów, niosący w pamięci wiele cierpień, zachowujący w niej obraz dramatu powstania w Poznaniu i bezwzględności Urzędu Bezpieczeństwa, „żelaznego ramienia” tamtego komunistycznego ustroju, doczekali się należnego im uznania od władz nowej wolnej Polski.
Stefania Pruszyńska