
Bo nie ma zmarzliny tam, gdzie żyją uczucia, świadomość jest nieustannie podnoszona i nieustannie rośnie w głąb, kipi wyobraźnia, umysł intensywnie pracuje i aż się ugina od idei i pomysłów, głowę i duszę wieńczy natchnienie, a praca nad myślą, ideami i nade wszystko nad tworzonym nie ustaje. Wyrazić nie wyrażone, niewyrażalne – to droga w niewiadome, nieznane, nowe. Na jej końcu – pozostają słowa, obraz, dźwięki, świat obnażony i ujarzmiony na chwilę.
Myśl biegnie, niesie dzbany słońca, a w nich nieskończenie wiele barw, form, treści. Tego co ludzkie, co boskie, co nieludzkie. Tyle tonacji, odcieni. Tyle form i antyform.
Nie ma stanu zlodowacenia, skamienienia. Sztuka żyje. A żyje już, zanim się ją rozpozna i doścignie. Zanim się ją wyrazi słowem, obrazem, kompozycją. Żyje, bo jest samoistnieniem. Tym samoistnieniem pozostaje? Tak, gdy jest ograniczana do samoistnienia. Może jednak mieć moc wieloistnienia! Przywdziana w kostium – formę rozgości się w niej słowami, obrazami, muzyką – treściami. Dopiero spod kostiumu, formy, z tej nagości niewidzialnej swoją tajemną mową będzie intensywniała w odczytach jej światów ukrytych w dziele.
Wyzwanie, misja sprzymierzona z aktem twórczym – tworzyć swoją sztuką odpowiedzi na pytania jeszcze dotąd nie zadane, zadawać też nią pytania mimo pozornie istniejących odpowiedzi.
Eksperyment, mistyfikacja, demistyfikacja. Bunt albo posłuszeństwo kanonom. Postawa wobec własnego dzieła, zastanych dzieł i tego, co tkwi w świadomości.
Milczenie, złowroga cisza, pustka, szarość, nijakość, obojętność karmią mrokiem, niewiarą, zwątpieniem, rozpaczą. A to, co temu przeciwstawne – mówi i roznieca pełnię życio- i nadziejodajną. Pomiędzy tymi dwoma biegunami żyje człowiecza prawda, a jej szorstkość albo powab mówią silniej niż inne jej atrybuty i odcienie. To prawda często przeklęta. Często święta. Prawda jedyna taka.
Nie ma we mnie zgody na takie popioły czy skorupy tej człowieczej prawdy, z których nie odczyta się jej mowy, szeptu czy wyzwania dla świata. Tej prawdy dotykanej a sprzymierzonej z tym, co tajemne, święte czy nawet przeklęte. I w tym właśnie to tajemne, święte i przeklęte się objawia, że demistyfikuje, przenika, odsłania. Całopalnie niejednokrotnie. Stwórczo.
A jak ma się ta prawda do prawdy? „Gdyby była tylko jedna prawda, nie można by było namalować stu obrazów na ten sam temat” – odpowiada Pablo Picasso.
Stefania Pruszyńska
Manifest ten opublikowałam 22 maja 2016 r. w mojej autorskiej witrynie: Poezja, Stefania Pruszyńska. Witryna ta była dostępna do 29 kwietnia 2019 r. – dnia zamknięcia platformy Blox.pl dla wszystkich jej użytkowników (ok. 600 tysięcy osób) przez Agorę SA.
Wszelkie prawa zastrzeżone