W nocy z 28 na 29 października 2017 w Polsce przestawiamy zegary na czas zimowy. O godzinie 3.00 ustawimy je na godzinę 2.00. Ta manipulacja czasem obdaruje nas godziną snu i sprawi, że będziemy mieli każdego ranka więcej światła.
Zmianę czasu stosuje 70 krajów, oprócz Islandii i Japonii. W 2011 roku zrezygnowały z tej formy dostrajania życia do zegara słonecznego: Rosja i Białoruś. W Polsce zmieniamy czas zimowy na letni i letni na zimowy od 1977 roku.
Refleksje nad czasem straconym i czasem odzyskiwanym. Dla wielu nie jest to oczywiste, co na przestawianiu zegarów zyskujemy i ile. Oszczędność energii także okazuje się teraz wątpliwa, jako że nie tylko oświetlenie uliczne jej wymaga, lecz i gospodarka, i gospodarstwa domowe. W tych ostatnich używany sprzęt chłonie coraz więcej energii elektrycznej, mimo zwyczaju stosowania urządzeń energooszczędnych. Co zaś szczególne i co wynika z różnych a licznych opinii – podobno więcej wiadomo o niekorzystnych dla człowieka skutkach tej manipulacji zegarami aniżeli o konkretnych i wyliczalnych korzyściach np. dla gospodarki i kieszeni podatników.
Tymczasem zmiana czasu sprawia, że światło dzienne rankami teraz jesienią i później zimą dociera do nas wcześniej. Z kolei z datą przejścia z czasu zimowego na letni zyskujemy dłuższe popołudnia, bowiem słońce według zegarów trwa wówczas na niebie godzinę dłużej.
Zmiana czasu letniego na zimowy jest mało odczuwalna. Natomiast mniej korzystna dla zdrowia jest zmiana czasu zimowego na letni. Mówi się i pisze nawet o zagrożeniu zawałem. To opinia potoczna, podawana w wielu źródłach. Niewątpliwie dostosowanie organizmu do zmiany czasu (a więc tym samym do rytmu dobowego) niekiedy może być trudne i wymaga kilku dni. O dramatycznych skutkach nie ma jednakże szczegółowych danych, dostępnych powszechnie i potwierdzonych przez wiarygodne źródła. Warto też pomyśleć, że to tylko godzina i że podróżujący na przykład z półkuli na półkulę mają o wiele większe problemy z aklimatyzacją w nowych realiach czasowych.
Może lepiej odłożyć plany podróżne. Pamiętne bywają chwile utrudnień podróży nocą w dniu przestawiania czasu. Wówczas system nerwowy ma prawo odmówić posłuszeństwa, gdy nie da się opanować rozchwiania poczucia rzeczywistości z powodu licznych przestawień czasu wyjazdu, przyjazdu i błędów w informatorach. Stan człowieka poczciwego, żyjącego w zgodzie z zegarkiem (i zegarem słonecznym), może wymagać wtedy co najmniej opanowanego doradcy u boku. Tymczasem na dworcach, lotniskach i przystankach – miotają się li tylko z podobnie odkształconą świadomością i bardziej niż kiedykolwiek mający ograniczoną odpowiedzialność za intuicyjne diagnozy: co i kiedy.
Niech pociechą dla sfrustrowanych będzie, że wielu organizatorów komunikacji publicznej, świadomych różnych możliwych komplikacji, zamieszcza nie tylko objaśnienia dotyczące zmian czasu odjazdów czy przyjazdów, lecz również przeprasza pasażerów za utrudnienia.
Stefania Pruszyńska