











Wiek XX i XXI stopniowo przeobrażał regiony górskie w miejsca masowego wypoczynku. Obecnie niezależnie od pory roku zmierzają na południe Polski korzystający z urlopów zarówno miłośnicy gór, jak i złaknieni przestrzeni zdobywanych we wspinaczce na szczyty.
Niejeden jest uciekinierem od monotonii krajobrazowej czy udręk sezonu letniego z przebywającymi tłumami wczasowiczów w uzdrowiskach nadmorskich nad Bałtykiem czy w nadjeziornych ośrodkach wypoczynkowych. Niejeden nowicjusz w górskich krainach, zauroczony kolorytem pejzaży, ich tajemniczością, zachowaną w wielu miejscach dzikością, rozbudza w sobie ducha wędrowcy. A wyobcowani na co dzień z dialogu z naturą, nagle odkrywają walory poznawania jej mowy. A że można przemierzać te rejony wzdłuż i wszerz setkami wytyczonych i starannie oznakowanych szlaków turystycznych, każdy ma niezliczone możliwości wyboru celu i odkrywania nieznanego mu obszaru, napotykania innych wędrowców i doznawania jedynych takich wrażeń, którymi obdarowuje tamtejsza przyroda. Zima natomiast, nie tylko śnieżna, lecz i bezśnieżna, w coraz liczniejszych ośrodkach zapewniających alternatywne, ze sztucznym śniegiem, stoki zjazdowe, nie ogranicza przyjezdnych w uprawianiu narciarstwa czy saneczkarstwa.
– O, pani… Cepry to już są miłośnikami gór, gdy tylko tu przyjadą i zobaczą wszystko, pomieszkają, powędrują po szlakach – mówiła, zachwalając swoją małą ojczyznę pani Zofia, mieszkanka Karpacza, u której przed laty miałam zawsze przyjazny dach, ilekroć drogi prowadziły mnie do tego ulubionego zakątka z nieopodal wyrastającą w malowniczym krajobrazie − Śnieżką.
Podczas rozmów pani Zofia zawsze z naciskiem dodawała:
– Nie zamieniłabym tego miejsca na żadne, choćby mi los dawał jaki pałac i luksusy!
Przyjezdnych zaskakują coraz lepsze warunki pobytowe i organizacja bazy do uprawiania sportów zimowych i turystyki pieszej. Powracają w kolejnych sezonach do najbardziej ulubionych miejsc albo poznają inne. Często rekomendują pośród znajomych turystykę górską i białe szaleństwo.
Natomiast mieszkańcy, niespokojni o przyszłość podgórskich regionów, warunków ich życia, mówią o różnych niewygodach, doskwieraniu im nieraz braku pitnej wody i burzeniu widoków urządzeniami technicznymi stawianymi bez liczenia się ani z ich żywotnymi interesami, ani skutkami. Nieliczni mają tu swoje korzenie z dziada pradziada. Wszyscy to zagorzali wielbiciele tych krain. Sarkają z coraz większą desperacją na dynamiczną urbanizację tych terenów.
– Natura jest powoli zabierana. Nie pytają, budują i budują wielkie ośrodki. Jakby nie mogli pomyśleć, że tu przyjeżdżają ludzie właśnie dla natury – stwierdzają, markotniejąc i machając rękami zamiast dalszego komentarza.
Zastanawia ze współczesnej perspektywy, na ile i czy w ogóle jest możliwy kompromis między skalą inwestycji rozwijającego się biznesu turystyczno-sportowego a ochroną przyrody w rejonach podgórskich i górskich. Aż wyrywa się do puenty przestroga: oby nie pozostało w górach jedynie echo nostalgicznych tonacji wersów Jana Kasprowicza: Wiatr gnie sieroce smreki, / Mgławica deszczem prószy… / Hej góry! zaklęte góry! / Tęsknico mojej duszy!
Pionierzy w rozbudzaniu zainteresowania górami. Jan Kasprowicz, młodopolski poeta, w ostatnich dwóch dekadach swego życia coraz silniej wiązał się z Tatrami, aż zdecydował się trzy lata przed śmiercią zamieszkać na stałe w położonej między Poroninem a Zakopanem willi „Harenda”. Wcześniej, już od kilkunastu lat, często zatrzymywał się na dłużej w Zakopanem. Już wtedy w swojej twórczości sięgał do wielu wątków powiązanych z regionem i tuziemcami – góralami. Interesował się biografiami legendarnych postaci z górskich krain i kulturą ludową. Wysłuchiwał z uwagą góralskich gawędziarzy, poznał historię słynnego Harnasia z ust jego potomka. Pozostawił liczne świadectwa poetyckie swego rozmiłowania w przyrodzie Tatr. W „Księdze ubogich” ( I) – pisał:
Witajcie, kochane góry,
O, witaj droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
Dzielili mnie od was ludzie,
Wrzaskliwy rozgwar miasta,
I owa śmieszna cierpliwość,
Co z wyrzeczenia wyrasta.
Wielu poetów, malarzy, olśnionych pejzażami, tajemniczością gór, pokuszonych też do mierzenia się z ich groźnymi mocami, aby postawić swoje stopy na dotąd nie zdobytych szczytach czy zdobytych przez nielicznych śmiałków, jak Adam Asnyk, Tadeusz Boy-Żeleński czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer, wzbudziło swoimi pasjami górskimi i twórczością o górach, dzikiej przyrodzie, postaciach i folklorze regionu zainteresowanie w środowiskach literackich, torując drogę literaturze i sztuce o tej tematyce.
Stefania Pruszyńska
Autor fot. górskich pejzaży zimy 2023 w Czarnej Górze i Szczyrku: Dominik Golenia
Tekst i fot.: Wszelkie prawa zastrzeżone