W Antoninie, położonym nad jeziorem Szperek, 15 km od Ostrowa Wielkopolskiego, wkrótce rozhula się muzycznie noc świętojańska z tajemniczym obliczem starej słowiańskiej tradycji rzucania wianków na wodę. Rozświetlone płomieniem świec wianki, płynące po wodach jeziora, i taniec wokół ogniska − to klimat, który zapewne docenią rozmiłowani w romantyzmie i urzekającej tak wielu muzyce natury.
Etniczno-ekologiczny festiwal jest już dobrze znany mieszkańcom południowej Wielkopolski − wcześniej gościł jako wstęp do festiwalu Reggae na Piaskach (Szczygliczka k. Ostrowa Wielkopolskiego), a od roku jest oddzielną, niezależną imprezą organizowaną w Antoninie.
− Tegoroczny koncert będzie utrzymany w stylu audycji radiowej na żywo, na wzór znanej „Przebój za przebojem” − zapowiada Krzysztof Wodniczak, organizator, pomysłodawca i kontynuator cyklu koncertowego Etno Eko festiwalu, i objaśnia, że program jest tak pomyślany, a jego wykonawcy są tak dobrani, by powrót do znanych utworów − tych nie poddających się czasowi, wręcz niemal wiecznie młodych − stanowił dla publiczności atrakcyjną całość.
W zaplanowanej na 26 czerwca muzycznej podróży z evergreenami Natalia Janowska przedstawi wybrane utwory: Grażyny Łobaszewskiej, Tiny Turner, Natalii Coole, Czesława Niemena, Sławomir Jaślar odświeży kompozycje Huberta Szymczyńskiego do tekstów Zenona Laskowika z lat 70. i 80., tworzonych przez niego dla kabaretu Tey, a Józef Rawicz Popławski z krakowskiego Teatru Muzycznego zaśpiewa standardy wylansowane przez Toma Jonesa, Elvisa Presleya, Cliffa Richarda czy Franka Sinatrę. Oprócz tej trójki solistów wystąpią zespoły: Black Night z własnymi aranżacjami utworów The Shadows, natomiast Mullen Band − w niepowtarzalnych brzmieniach U2 oraz Simple Blue grający bluesowo, rhythmandbluesowo i rockowo repertuar rodem z muzycznych harcowni: Allman Brothers bandu, Vana Morissona, B.B. Kinga, Chucka Berry`ego i Johna Lee Hookera.
Wsłuchani zaś w światy muzyczne natury i folkloru, bracia Rychły − Maciej i Waldemar, stanowiący skład Kwartetu Jorgi, przypomną się z oryginalnym doborem instrumentarium i we własnych kompozycjach, nawiązujących aranżacjami do partytur obecnych w tradycjach kultur wielu narodów. Niezwykłość harmonii, rytmika, wielobarwność melodyczna tych odwołań i wykonawstwo stanowią wyjątkowy walor koncertów kwartetu. Ich muzyka wabi i urzeka, czego dowodem są okazywane przez jej odbiorców spontaniczne owacje. Ten wybór programowy i wykonawczy najpełniej wpasowuje się w ideę główną i stylistykę festiwalu. Cieszy więc perspektywa, w której wybrzmią także te bliskie nie tylko moim fascynacjom i zauroczeniom zaskakujące melodyki.
Pejzaż tego wyjątkowego wydarzenia ma dopełnić zbliżona do muzyki ludowej i ekonurtu prezentacja Przemysława Wawrzyniaka – lidera zespołu Caledonia, ciekawie eksperymentującego z egzotycznymi dla polskiego ucha brzmieniami szkockich instrumentów ludowych.
Urokliwość biesiad z wybornymi dźwiękami i wokalizami w nadjeziornej przestrzeni jest nie do przecenienia. Te okoliczności, wprawiając w zachwyt, sprzyjają wszystkiemu, co czyni cuda w samopoczuciu. A że w sobotnią noc świętojańską zapowiada się taka właśnie kilkugodzinna feeria muzyczna o mocy czynienia wielu dobrodziejstw dla ducha, wszystko może się zdarzyć, również − rozniecenie drzemiących w biesiadnikach gorących słowiańskich żywiołów emocjonalnych, które na co dzień przygasza proza życia, krzątanina i pospiech.
„I niech one zagrają i trwają, trwają, trwają… ” − dopowiada Krzysztof Wodniczak, sugerując taką wizję pełni odbioru artystycznego menu festiwalu − muzykoterapeutyczną.
Stefania Pruszyńska