Autoportet ze skrzypcami i księżycem w kwiatach, Stefania Pruszyńska

Stefania Pruszyńska
Fado

Wołanie i twój płacz
słyszę z oddali
A może to echo nicości
między bezkresem
a wiecznością
w cierniach nostalgii
modli się ze mną
do ostatnich kwiatów
zerwanych z ust

Wczoraj gorąca perła
śpiewałam moje fado
z rubinowych świtów
Rozpalałam struny
portugalskiej gitary
Nawet w snach
drżałam do jej drżeń
i ciebie szukałam

Z tęczy ostygłam
Teraz jestem tęsknotą
na ziarnach piasku
Otchłań mnie przygniata
Boleśnie ranią muszle
Bezlitośnie chłodem
smaga i ogłusza ocean

Wołanie i twój płacz
słyszę z oddali
A może to echo nicości
między snami
modli się do bezkresu
i wieczności
cierniami nostalgii
Bezsilne w iluzji
kwiatów z ust

Boję się tego echa
i boję się ciszy
Bezlitosnej pamięci
Żarłocznych ptaków
na horyzoncie
który krwawi po nich
jak po tobie
Do kamiennego oka
kosmosu

Wszelkie prawa zastrzeżone

(Zaktualizowana wersja wiersza). _______________________________________________________________________________________________________________

Tags: