Maj już w połowie, nie dziwota więc, że juwenaliowe harce zapowiadają się niby przeogromny kosz żywiołów tańca, muzyki i pewnieć poezyi – jeślić nie pisanej, to tej rozśpiewanej pierwej w rozognionych głowach, a zaraz pewnikiem hasającej w komedyjach ulicznych i paradach. Zatem czyś żak sprzed lat, czyś żak dzisiejszy, czyś skory sympatyi swych do żakowskiego luda nie kryć, a tenże w tej dobie, jak nam wiadomo, ma przyjąć od najjaśniejszego z włodarzy klucze do bram Grodu Księcia Przemysłem zwanego – wynijdź z domu i kosztuj uciech. Nie skąp ani sobie, ani innym uśmiechu i radości pospołu.
Nawet dzisiejsza karcina 16-majowa w kieszonkowym kalendarzu się rozochociła, a miastowe ptaki poczęły swoje trelowania o Wielkim Pochodzie Juwenaliowym, który na pl. Adama Mickiewicza o 17.00 ma nacząć „Zbiórka frików” – żakowskich przebierańców. A też rozeszły się wieści, jakoby rychło tam zajadą jakoweś pojazdy. Dziarskie friki od 18.00 do 19.15 ruszą z paradą z objazdem miejskich traktów: Św. Marcin, al. Marcinkowskiego, Solnej, Garbary i Wielkiej. A na sam koniec przystaną na Starym Rynku pod poznańskim ratuszem, by pierwej pomachać zakonspirowanym na wieży Koziołkom. Niechybnie, jak przewidują telepaci i astrolodzy, żacy szturmem wezmą ratusz i bez skrupułów ogłoszą się okupantami Starego Rynku. Najjaśniejszy z włodarzy miasta na takie dictum pewnikiem podda się i co spieszniej odda im klucze do bram miasta. Aż strach się bać, jakie żywioły odtąd przyjdzie oglądać rajcom miejskim, gdy z wici nijak mniej nie da się podszepnąć, iż już uknuto dantejskie sceny wesołości i grasowanie dzikich hord komedyiantów.