
Autorzy treści plakatu reklamowego jednej z poznańskich jadłodajni, specjalizującej się w kuchni śląskiej, rekomendując jej menu, podjęli się także misji popularyzacji gwary śląskiej. Barwy gwary Ślązaków są znane starszym pokoleniom poznaniaków i jest ona dla nich zrozumiała. Natomiast dla młodszych poznaniaków i przyjezdnych z innych regionów Polski może zadziwiać, a też smakoszy językowych inności cieszyć.
W naszyj gospodzie som fest baby, kere umiom warzyć yno jak w chałpie. Fabrykowego jedzynio u nos ni ma, bo tukej mo być jak u mamy. Żymły z omastom (bułki) momy na przedoj od 6.00 rano.
Sama nie zetknęłam się dotąd ze słowem: żymły i gdyby nie tłumaczenie w opisie plakatu, byłabym zdana na domysł do czasu znalezienia wyjaśnienia w źródłach.
Szkoda, że nie pomyślano o tym, by całe menu podać w brzmieniu gwarowym. Wytrwano jedynie przy określeniach: Łobiod ślunski; rolada, kluski, modro kapusta; karminadle na cebulce, zresztą jako żywo po części brzmiące niegwarowo. Reszta menu już zdecydowanie opiera się na uniwersalnym polskim nazewnictwie potraw.
Stefania Pruszyńska