


W moim obserwatorium pierwsze płatki zauważyłam o godzinie 20.27 osiemnastego dnia dzierżenia berła i tronu przez jedenastego władcę roku 2022. Opadały z jego szaroburego płaszcza najpierw powoli, majestatycznie. Widać, Listopad dał się zaskoczyć podkradającej się Zimie. A ona, mimo że po chwili zdemistyfikowana i gniewnie złajana, zawadiacko prychnęła, jak to ta intruzka ma w zwyczaju, by dać do zrozumienia, że za nic ma brzydkie maniery i woli odpowiedzieć żartem albo się poprzekomarzać. Zaraz też, wodząc Listopada na pokuszenie powabem swoich śnieżnych tancerek, a to zapraszała go do zabawy, a to przystawała na jego humory. Najpewniej też nocą i później oboje nie próżnowali.
Aż tu późnojesienny i dumny władca dwudziestego dnia swego panowania utarł nosa Zimie swoim mistrzowsko wykonanym dziełem – białym pejzażem Poznania. Śnieżny retusz miasta to nie byle co! Najwyraźniej jednak nie poprzestał na malowaniu – drzewa i krzewy w parku nie mogły same stworzyć tych fantazyjnie ulepionych figur z pacynek śniegu i nimi się okryć. Pewnie Listopad tym razem postanowił nie taić, że jest biegły także w drugiej profesji artystycznej – rzeźbiarstwie. Co na to Zima? Zdetronizuje konkurenta?
Stefania Pruszyńska
Tekst i fot.: Wszelkie prawa zastrzeżone