W poznańskiej kawiarence-księgarni „Strefa Słowa” po wieczorku literackim rozmawiam z Agatą Miklaszewską, autorką powieści „Kamyk”, monodramów, librett m.in. do musicali: „Metro”, „Kaj i Gerda” i ostatnio wydanego tomu opowiadań „Huśtawka”.
Stefania Pruszyńska: Inspiracja, która Panią skłoniła do napisania książki „Huśtawka”… to rozpoznania własnych stanów ducha, analizy własnego silnego czy uporczywego wręcz odczuwania, czy doświadczenia na przykład samotności?
Agata Miklaszewska: – Inspiracja… Strasznie trudno opisywać siebie, są to wiadomości na skrzydełkach księżycowych. Samotność… Generalnie poczucie samotności ma się w sobie, dopiero w drugim planie rzutuje ono na samotność z drugiego człowieka. Wydaje mi się, że to samotność jest tym, co najbardziej doskwiera nam dzisiaj, w obecnych czasach. Bo nie pracujemy nad tym, sami siebie na nią skazujemy. Pytamy innych, czytamy gazety. Skarżymy się na poczucie samotności, szukając w innych ludziach odpowiedzi. A mamy bardzo prosty na to sposób – pogadać ze samym sobą. Nie wiem, czy pani się ze mną zgodzi, że jeżeli to zrobimy poważnie, całkiem poważnie, to odpowie nam ktoś więcej, ktoś, kogo warto pytać. Mam na myśli rozmowę z własnym sumieniem, z tą prawdą wewnętrzną, którą nazywamy sumieniem. To jedyny sposób, który mamy, który jest zawsze dostępny.
Czy Pani zdaniem to dotkliwe poczucie samotności bierze się z poczucia odrzucenia osoby przez innych, z poczucia odrzucenia naszej do nich miłości, z poczucia zbędności naszej miłości do kogoś dla nas wyjątkowego, zlekceważenia nas, naszej postawy i naszych uczuć? Ze zranień… potrzeby… konieczności ucieczki w siebie?
− Najpierw trzeba by samej sobie, samemu sobie odpowiedzieć, czy jest możliwe kochanie kogoś bez wzajemności. W świecie, społeczeństwie, w którym żyjemy i oddziaływują na nas inni ludzie, ich opinie, ich patrzenie na nas, takie uczucie do człowieka bez wzajemności jest niemożliwe. W świecie, w którym zapomnimy o społecznych zachowaniach, o nim samym – to jest możliwe… Trzeba próbować znaleźć coś ponad to, co jest opiniami, zachowaniami społecznymi. Jeśli nie będziemy próbować szukać tego, to nie zostanie nam nic. A jeśli nawet to szukanie wydaje się nam beznadziejne, to nie możemy go zaprzestać.
Idealizm, mistycyzm jest drogą czy próbą? I czy taka skłonność naszej natury lub wybór takiej postawy są w końcu błądzeniem w sobie?
− Jeśli sobie wyobrazimy dziecko przychodzące na świat przecież ufnie… Ale przychodzi ono na świat, w którym jest nagle zimno… W zetknięciu z tym zewnętrznym światem, w którym to zimno tak je zaskakuje, ma ono odruchy obronne… Te odruchy są silną, odpowiednią reakcją na przykre doznania. Ale to dziecko ma nadal czyste spojrzenie na świat. Zachowanie tej czystości spojrzenia zależy od nas samych. Jeśli nad tym nie pracujemy, nie powrócimy do niego. Wierzę, pokładam nadzieję w tym, że dojdę do tego, że popatrzę na świat jak mistyk. Mogę wierzyć, że tak będzie… Patrzący tak na świat i siebie samych mają prawo szukać, kochać i myśleć, że idą dobrą drogą. Mają w sobie prawdę, jeśli czują, że to jest droga prawdy… Dlaczego? Jeśli to robią, czynią tak dla duchowej wolności. Czasem nawet przez stresy można dojść daleko. Dwa wybory: wszystko wolno, nic nie wolno. Serce czyste albo światowość, jeśli ktoś ma to preludium, ma i świadomość granicy…
Co najbardziej Pani pragnęła przekazać czytelnikom prezentowanego tutaj zbioru opowiadań „Huśtawka”? Na obwolucie książki zacytowano Pani następującą myśl: „Słowa kryją w sobie za dużo znaczeń, a zwłaszcza słowo: miłość…”.
− Bardzo wiele… z tego, co może być udziałem każdego…
Agata Miklaszewska, autorka: powieści „Kamyk”, którą wydano w 2003 r., a także wydanego w 2005 r. zbioru trzech opowiadań „Huśtawka” (opowiadanie z tej książki „Jestem pewien” zaadaptował reżyser Krzysztof Krauze na przedstawienie telewizyjne w Teatrze Telewizji) oraz monodramów opublikowanych w „Dialogu”, tekstów piosenek i librett do musicali: „Kaj i Gerda” (Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu), „Metro” ( libretto do tego musicalu Agata Miklaszewska pisała ze swoją siostrą Maryną).