O szkodliwym i piętnującym, a niepoprawnym określeniu: podejrzany o zakażenie

 
 Zwracam na to uwagę, uznając tę formułę, nazwę, definicję za nie do przyjęcia. Jest ona wszechobecna w Internecie, począwszy od aktów prawnych i regulaminów instytucji  będących na pierwszej linii frontu walki z pandemią. W przeglądarce Google, jak sygnalizuje  komunikat, hasło to zawiera ok. 898 000 tytułów publikacji. Tymczasem dostrzegam rażący rozziew znaczeniowy między określeniem „podejrzany o zakażenie” i definicją prawną „podejrzanego” podaną w Kodeksie postępowania karnego, a  dotyczącą osoby, której przypisuje się przestępstwo czy popełnienie innego czynu prawnie zakazanego¹. Wskazuję zaś, że Covid-19 nie jest przestępstwem, lecz chorobą, skutkiem zakażenia. Podobnie nie sposób uznać za  przestępstwo czy w ogóle za jakikolwiek czyn, w tym  prawnie zakazany − zakażenie się koronawirusem czy innym patogenem.  Czynem byłoby celowe zakażenie się  koronawirusem np.  z laboratoryjnej hodowli tego patogenu. O kwalifikacji prawnej tego czynu i nadaniu tej osobie statusu podejrzanego czy oskarżonego zdecydowałoby dopiero śledztwo i podjęte przeciwko tej osobie postępowanie na drodze sądowej.
Zatem nie można być określanym jako „podejrzany o Covid-19”, lecz należałoby myśleć, mówić i pisać adekwatnie do takiej sytuacji, czyli:
⇒ osoba z podejrzeniem zakażenia się koronawirusem − przypuszczalnie chora na Covid-19; 
⇒ podejrzewająca (przypuszczająca), że jest zakażona i chora na Covid-19;
⇒ u niej lekarz podejrzewa zakażenie;
⇒ zgłosiła się osoba z objawami uzasadniającymi podejrzenie (przypuszczenie) o zakażeniu SARS-Cov-2, koronawirusem;
⇒ prawdopodobnie zakażony, przypuszczalnie zakażony, potencjalnie zakażony itd.

Reasumując: mieć podejrzenie o zakażeniu się wirusem nie jest tożsame z byciem osobą podejrzaną, czyli podejrzanym według formuły podanej w  Kodeksie postępowania karnego ¹. W nim  podejrzany to osoba, której się  zarzuca złamanie prawa, czyli popełnienie czynu zakazanego prawem. Tym samym podejrzenie u kogokolwiek zakażenia (przypuszczenie o zakażeniu) nie może i nie powinno być jakąkolwiek przesłanką uprawniającą  do nadawania komukolwiek statusu podejrzanej czy podejrzanego.

Zauważam ponadto, że stosowane jest równie niepoprawne określenie: „przypadek podejrzany o zakażenie” czy „przypadki podejrzane o zakażenie” − zamiast: przypadek podejrzenia o zakażenie czy przypadki podejrzeń o zakażenie albo: przypadek prawdopodobnego zakażenia czy przypadki prawdopodobnych zakażeń. 

Nie znajduję uzasadnienia dla stosowania definicji „podejrzany o zakażenie” wobec  obywatela podczas epidemii  narażonego na zakażenie się groźnym dla zdrowia i życia patogenem, czyli na szkodę w zdrowiu, która może prowadzić do jego śmierci. Nie znajduję uzasadnienia używania tej definicji wobec potencjalnie zakażonego, czyli potencjalnie narażonego na skutki zakażenia. Dostrzegam za to negatywne skutki jej stosowania, które każą poważnie domniemywać, że istnieje związek między masowym używaniem określenia „podejrzany o zakażenie” i jego odbiorem.  Połączono w tym określeniu dwa sprzeczne statusy: definicję określającą „podejrzanego” w Kodeksie postępowania  karnego ze stanem zdrowia obywatela, które jest potencjalnie zagrożone.  Ta kolizja od razu kłuje w oczy. Zdumiewa, że pojęcie „podejrzany o zakażenie” znalazło się  w ustawie i  GIS. Przytaczane powszechnie sformułowanie, bowiem w portalach urzędów, Sanepidu, mediów i innych źródeł informacji od czasu wybuchu epidemii koronawirusa w Polsce, nie mogło nie mieć wpływu na świadomość użytkowników tych dokumentów i czytelników w Internecie.

Walka z epidemią, opierająca się na wprowadzaniu specjalnych zasad bezpieczeństwa zdrowia publicznego, nakładających na społeczeństwo obowiązek ich przestrzegania, i wymierzaniu kar  łamiącym te zasady, nie uzasadnia postrzegania nieświadomych zakażenia się epidemicznym patogenem jako naruszających prawo, jak sugerowałoby to określenie „podejrzany o zakażenie”.

Do kategorii podejrzanych kwalifikować się mogą jedynie osoby, którym postawiono zarzut złamania  zasad (prawa). Mogą to być osoby np. świadome  nosicielstwa groźnej epidemicznej choroby zakaźnej, a więc  mające za sobą badanie testem potwierdzającym zakażenie (diagnozę o chorobie), a samowolnie naruszające obowiązkową kwarantannę oddaleniem się z miejsca jej odbywania, co może stanowić zagrożenie dla zdrowia innych osób.   Zarzuty zaś złamania prawa czy podejrzenia o naruszenie prawa weryfikują dopiero dochodzenia i materiał dowodowy.

Stygmatyzacja nazwą wiążącą termin prawny z kodeksu karnego ze stanem zdrowia nie sprzyja ani chorym, ani zdrowym, ani walce z pandemią. Określenia: „podejrzany o zakażenie”, „podejrzany o Covid-19” nie dość że niepoprawne (błędne), alogiczne, są także stygmatyzujące, bowiem samo słowo: podejrzany ma konotacje zdecydowanie negatywne. Przede wszystkim pojęcie „podejrzany o zakażenie” odwraca uwagę od samego zakażenia, a koncentruje się na osobie, jakoby tej, której zarzuca się naruszenie prawa. 

 
O skutkach wiele mówi choćby postrzeganie  owego „podejrzanego o Covid-19”, a przecież ofiary pandemii, chorego na Covid-19,  za  „czarną owcę”, „zakałę”, czego świadectwem są stosowane w niektórych środowiskach szykany: zastraszanie, nękanie czy nawet groźby, żądania wyprowadzki, a w najłagodniejszych formach − przykre zachowania.
 
Jak reagują sami chorzy? Osoby z objawami typowymi dla zakażenia koronawirusem w obawie przed ostracyzmem środowiska sąsiedzkiego  stronią nawet od  służby zdrowia. Bardziej boją się  lekarzy i ujawnienia choroby niż samotnego chorowania w tajemnicy, ze wszystkimi tej postawy obronnej dramatycznymi konsekwencjami, gdy przebieg choroby się zaostrzy.  To swoiste odium mentalne i patologicznych reakcji społeczności sąsiedzkiej czy środowiskowej jest obrazem mizerii człowieczeństwa, który sygnalizuje zanik ludzkich odruchów pomocowych, w tym   współczucia, i nasilenie postaw nastawionych na piętnowanie i  nękanie chorych czy potencjalnie chorych na Covid-19.  
 
Źródeł patologicznego zachowania  ludzi  wobec chorych zakaźnie, na Covid-19,  nie sposób  upatrywać li tylko w lęku przed tą groźną chorobą. Jednym z najpierwszych  zapewne jest właśnie powszechnie stosowane określanie tych chorych jako „podejrzanych” (o zakażenie).  Taka nazewnicza etykieta rzuca  cień na chorych, zakażonych, i owocuje w świadomości otoczenia nieufnością nacechowaną wrogą podejrzliwością i poczuciem wzmożonego zagrożenia ich obecnością. Najbardziej prostaccy uznają, że należy się tego zagrożenia pozbyć − nawet wyeliminowaniem osoby chorej z sąsiedztwa.  Nie trzeba nikogo przekonywać, że niewiele  wspólnego z naturalnym reagowaniem ostrożnością i stosowaniem zasad bezpieczeństwa mają akty  jakiejkolwiek formy agresji − przemocy psychicznej wobec chorego. 
 
Nie tylko chorzy na Covid-19 są narażeni czy skazani na anatemę. Można dowodowo przywołać wiele przykładów prześladowania przez sąsiedzkie czy środowiskowe społeczności − pracowników służb medycznych zatrudnionych na oddziałach zakaźnych szpitali, w których leczeni są pacjenci zakażeni koronawirusem SARS-CoV-2. Co zawiniła nieznanemu sprawcy na przykład pielęgniarka wrocławskiego szpitala, że zdewastował jej samochód stojący przed blokiem, w którym mieszkała? A działanie tego wandala było  nieprzypadkowe, wyraźnie skierowane przeciwko niej,  zajmującej się w tamtejszym szpitalu chorymi na Covid-19.
 
Ostracyzm i obawa przed nim stoją również za tym wszystkim, co może uniemożliwiać lub faktycznie uniemożliwia służbom sanitarnym ustalanie źródeł zakażenia − ognisk epidemii, czyli przeprowadzenie dokładnego wywiadu epidemiologicznego po to, by pomóc chorym i  zastosować procedury profilaktyki mające służyć poprawie publicznego bezpieczeństwa zdrowotnego (kwarantanny, dozór itp.). 
 
Podstawowe pytanie. Konkludując w kwestii szkodliwego i krzywdzącego określania chorych czy prawdopodobnie chorych na zakaźnego koronawirusa jako  „podejrzanych o zakażenie”,  akcentuję kolejne, a właściwie pierwsze przed wszystkimi pytanie: czy ktokolwiek i kiedykolwiek mówi czy mówił lub pisze czy pisał podczas innych epidemii: podejrzany o grypę, ospę, odrę, koklusz, malarię, dżumę? 

Stefania Pruszyńska

Źródło ilustracji dokumentujących artykuł: Przykładowe tzw. zrzuty z ekranu   wyszukiwanych w Google publikacji z hasłem: Podejrzany o zakażenie. Zaktualizowałam je obrazami wyników wyszukiwania z 28 grudnia 2020 r. ok. godz. 15.00.

 


 
 
 

Tags: