W znanej z tradycji prezentowania twórczości artystycznej Pracowni − Muzeum J.I. Kraszewskiego w Poznaniu, siedzibie Domu Literatury, wiosenny wernisaż wystawy malarskiej „Ciche życie przedmiotów” Macieja Mazurka¹ połączono z odsłoną książki poetyckiej jego autorstwa „Żywioły”. Spotkanie prowadziła prof. Agata Stankowska-Balcerzan.
Nieprzypadkowo utworami, którymi zainicjował swoje wystąpienie Maciej Mazurek², były: „Ars poetica”, „O konieczności poezji”, „O poezji Kavafisa” oraz „Źródłem sztuki jest śmierć”. Prowadząca ten wieczór prof. A. Stankowska-Balcerzan inspirowała artystę do prezentacji tych i innych wybranych utworów. A zadając mu liczne zgłębiające kolejne tematy pytania, zdążała do uzyskania w odpowiedziach jak najpełniejszej odsłony jego motywów, odniesień i poglądów.
Wiersz „Źródłem sztuki jest śmierć M. Mazurek napisał po obejrzeniu „Burzy” Giorgiona i poświęcił go pamięci Jerzego Mierzejewskiego, malarza i swojego przyjaciela. Przytoczę go w całości:
Źródłem sztuki jest śmierć
Źródłem sztuki jest śmierć
Rozmawiał o tym ze starym malarzem
Który obudził w jego duszy to rozpoznanie
Niosła ich obu siła która stopniowo
Ujawniała swój dwuznaczny potencjał
O nazwie forma i entropia
Źródłem mocy jest śmierć
To była ich jasna epifania
Wiosenna ciemna błyskawica
Według autora tomu „Żywioły”, moc poetycka zjawia się w człowieku w momencie, kiedy mamy do czynienia z zerwaniem ciągłości życia. Są dwa takie momenty – śmierć oraz miłość. Poeci szukają kryzysu, sytuacji granicznych. Często za cenę życia (w tomie znajdują się dwa wiersze poświęcone Marcinowi Rychlewskiemu – „Ucieczka z wyspy” i „O śmierci poety”).
Mazurek podkreślał poznawczą i terapeutyczną rolę sztuki: siedzę przed sosną i intensywna kontemplacja spłaszcza sześć godzin do kilku minut, ale pozostaje obraz. Na pytanie z sali: Czy chodzi tu o poetycki impresjonizm? – odpowiedział: Nie, nie impresjonizm, raczej Cezanne.
Zapytany o postacie tradycji literackiej: Kto jest mu szczególnie bliski – Goethe, Kawafis, Herbert? – Mazurek wskazał: Kawafis, tak. I zaraz wyłuskał długo wyczekiwane nazwisko: Eugenio Montale – ze względu na fenomen obojętności świata – wyjaśnił. Jednak wydaje się, że wiersze włoskiego mistrza najbardziej współbrzmią z jego twórczością. Mają podobny ciężar, zbliżoną siłę przyciągania.
Podobną sytuacją graniczną jest miłość. Poezja stanowi zaledwie jej cień. Mazurek przyrównał poetę do satyra, który goni nimfę: Momenty, kiedy artysta łapie ten kształt, są momentami przyjemności wyższego rzędu. Miłość kojarzy się z głęboką relacją. W tym miejscu trzeba by przywołać wiersz O wybuchu poetyckich mocy (…) Bo ty której tu już nie ma / jesteś sprawczynią jak przeczuwam / tego wybuchu słów jak wybuchu ognia.
Drugie czytanie wierszy obejmowało m.in. utwory: „Rzeka”, „Międzychód i zmierzch”, „O melancholii i nostalgii”, „Martwe łabędzie z głowami pod wodą”. I „Rybołów”.
– To dobry wiersz – mówił sam poeta: W krótkim akordzie ptasiej krtani / Był ślad pramuzyki / Twardy ton / Władczy ton / Ogłaszający władzę nad przestrzenią.
Treści tych utworów są skierowane ku naturze i malarstwu. Autor, zapytany o to: Czego artysta szuka w pejzażu, czy świat natury wydaje się bardziej harmonijny niż świat ludzi? – odpowiedział po części wymijająco i rozbrajająco, choć zarazem konstruktywnie: Mam ambicję wprowadzenia ziemi sierakowsko-międzychodzkiej do literatury polskiej. Ta tchnąca wrażliwym na wiele atrybutów patriotyzmem lokalnym deklaracja Mazurka wobec krainy, jego małej ojczyzny, z której on, poeta, czerpie siły witalne i moc ducha – wybrzmiała jako ogłoszona na tym spotkaniu misja.
Powrócił także temat sztuki jako terapii. Dla artysty taką rolę pełni przede wszystkim malarstwo. Ponieważ w większym stopniu jest rzemiosłem. Natomiast poezję należy rozumieć w kategoriach epifanii.
− Jeżeli jakaś niewidzialna siła cię nie przymusza, daimonion, to nie ma sensu pisać. Poezja to najwyższa szkoła jazdy. Ale to musi być moje – mówił Mazurek. Wypowiedź poetycka albo jest konieczna, albo zbędna.
W krótkiej notatce nie sposób omówić wszystkich tematów poruszonych podczas tego spotkania, bowiem dyskutowano o relacji słowa i obrazu, poezji i malarstwa, metafizyce w poezji romantycznej Wordswortha, powinnościach patriotycznych. I poezji Dakowicza, wobec którego Maciej Mazurek wyraził podziw, dodając: Ja tak nie potrafię. Nie zabrakło nawiązań do filozofii Arystotelesa, które w wysnutych wątkach sprowokowały ciekawe dygresje.
Ożywienie dyskutantów zapewne sprzyjałoby rozwijaniu nowych wątków, gdyby nie okazało się, że już niemal wykraczało poza przyjęte na dyskusję ramy czasowe.
Na koniec Mazurek przeczytał trzeci zestaw wierszy, m.in.: „Muzyka nade wszystko”, „O narodzinach rytuału” (motyw z poezji Eugenio Montale), „Góra”, oraz pochodzący z innego zbioru wiersz „Trzeciorzęd”. To utwór poświęcony Antoniemu Liberze, z którym poeta od wielu lat się przyjaźni i współpracuje.
Przytoczę dwa wiersze, które będą odpowiednim łącznikiem między poezją Macieja Mazurka a jego malarstwem.
Góra
Czas oswajać się ze śmiercią
To co przeczuwałem wyłania się ze świadomości
Jak góra ani diabelska ani czarodziejska
Wiem czym jest mit Syzyfa
I mit formy wielkiej góry starego Cezanne`a
Ta wiedza nie daje ekstatycznej radości
Jednak są chwile naturalnej pogody
Jakby cień góry ogarniał mnie
I brał w czułą opiekę
Ten chłód dłoni Ten zimny dotyk
Jest pozdrowieniem od jakiegoś bytu
Zachętą do rozmowy nie tylko z samym sobą
Wyznanie miłości
Tyle jasności w twoich oczach, sosno!
Twoje usta rzucają wirującym strumieniom powietrza
Niejasne pozdrowienia które zazdrośnie łowię
Chciwy twojej miłości
W polu zainteresowań Macieja Mazurka – malarza jest przede wszystkim pejzaż i martwa natura. Na wystawie widzimy autoportret autora (umieszczony w rogu sali) oraz kwiaty i owoce. Obrazy namalowane są akrylem, kilka metodą impastu. Większość – naturalnymi pociągnięciami pędzla. Przedstawiają owoce, przeważnie jabłka, gruszki, cytryny, dalej kwiaty cięte lub doniczkowe, na jednym płótnie widzimy wyjątkowo talerz z rybą.
Wyróżnia te kompozycje sposób kadrowania, operowanie przestrzenią. Dzięki temu dodatkowym tematem tych obrazów staje się stół. Nie jest to ledwo zasugerowany, zlewający się z tłem blat stołu, podłoże (jak u dawnych kolorystów), lecz pełnoprawny podmiot obrazu. Wiernie przedstawiony stół pojawia się w sztuce Jerzego Mierzejewskiego, i tu zapewne trzeba szukać inspiracji. Warto dodać jednak, że stół na obrazach Mazurka, starannie przykryty obrusem, z dbałością zastawiony, a nie zagracony przypadkowo ułożonymi przedmiotami, przywołuje szczególny czas, świąteczną atmosferę.
− Czy artysta nawiązuje do sztuki wanitatywnej? – pytała prowadząca spotkanie prof. Agata Stankowska–Balcerzan. Czy na obrazach tych rzeczywiście widzimy przemijanie?
Jest jasne, że operujemy utartymi pojęciami: tradycja sztuki wanitatywnej, martwa natura. Vanitas vanitatum, marność nad marnościami – barokowy idiom wynikający z grozy wojen, epidemii trapiących ludzi XVII stulecia, w kolejnych epokach staje się motywem nabierającym odmiennych znaczeń. To oczywiste. Jednakże w pracach Macieja Mazurka wydaje się, że mamy do czynienia wręcz z odwrotnością tego pierwotnego znaczenia. W jakim punkcie procesu znajduje się artysta – Kohelet i platońska deprecjacja materii, barok i sztuka Flamandów, sekularyzacja i martwe natury Jeana Chardina, impresjoniści i fascynacja Wschodem? I wreszcie jako punkt zwrotny malarstwo Paula Cezanne`a? Tego ostatniego Mazurek rzeczywiście ceni.
Wracając do opowieści artysty o tym, jak przez sześć godzin malował akwarelę przedstawiającą sosnę, można przyjąć, że większość czasu zajęła mu obserwacja. Przypomina to anegdoty o chińskich artystach – o muzyku, który przez miesiąc wsłuchiwał się w szum rzeki, wreszcie stworzył perfekcyjną odę; o malarzu, który przez dziesięć lat oglądał sosnę, aby namalować doskonały obraz. Pewnie analogia ta jest tutaj nieuprawniona, jednak wskazuje na to samo, co tkwi w twórczości Cezanne`a. Mamy do czynienia z przeciwieństwem klasycznego, antycznego rozumienia natury. Jeśli dla Greków natura jest głupstwem i marnością, dla innych jest skandalem. Ponieważ świat stworzony ma wartość, siłę, pełnię. Owoce i kwiaty żyją. Skandalem jest to, że nie umiemy po nie sięgnąć. Artysta mówi o tym, nawiązując do słów Jerzego Mierzejewskiego: Maluję to, czego mi brak. A zatem maluje to, co jest dla niego cenne.
Możemy sięgnąć znów do pytania, czy te syntetyczne obrazy, dające poczucie skupienia, więzi, współistnienia zasługują faktycznie na miano martwych natur? Wydaje się raczej, że tak, jak Pigmalion, Mazurek tworzy byty żywe. Ulotne, ale trwałe.
− Kiedy maluję obrazy, chciałbym znaleźć w tej ulotności coś stałego − reasumował artysta.
Mikołaj Bogajewicz
Fot. 1: Ze zbiorów M. Mazurka: Z wernisażu wystawy obrazów Macieja Mazurka „Ciche życie przedmiotów” w Pracowni – Muzeum J.I. Kraszewskiego w Poznaniu 2.04.2025
Fot. 2: Wybrane obrazy M. Mazurka prezentowane 2.04.2025 na wernisażu wystawy „Ciche życie przedmiotów”. Autor fot.: Mikołaj Bogajewicz. Autorka oprac. fot.: S.P., Gazeta Autorska IMPRESJee.pl
Przypisy___________________________________________________________________
¹ Wernisaż wystawy obrazów Macieja Mazurka „Ciche życie przedmiotów” odbył się 2 kwietnia 2025 r. w Pracowni-Muzeum J.I. Kraszewskiego w Poznaniu, siedzibie Domu Literatury.
² Maciej Mazurek (ur. w 1963 r.), malarz, poeta, krytyk sztuki, krytyk literacki, publicysta. Autor: artykułów, wywiadów i recenzji opublikowanych w „Znaku”, „DoRzeczy”, „Gazecie Polskiej”, „Odrze”, „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Zeszytach Karmelitańskich”, na portalu wPolityce.pl, Teologii Politycznej; wierszy – w „Toposie” i „Arcanach”; monografii „Mierzejewscy” (wyd. Muzeum Narodowe w Warszawie), książki „O sztuce, teoria, praktyka, rozmowy”; wstępów do katalogów; książek poetyckich – „Niejasna obietnica zmiany losu” (Poznań1989) „Poezja, filozofia i sposoby zabijania ryb” (Poznań 1996), „Światła nad rzeką” (Sopot 2010), „Nadchodzi burza” (Sopot 2016), „Żywioły” (Sopot 2020). Prace plastyczne zaprezentował na kilkunastu wystawach indywidualnych. Absolwent liceum plastycznego, polonistyki i historii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. (M.B.)
Mikołaj Bogajewicz − autor publikacji w Gazecie Autorskiej IMPRESJee.pl: „Artyści w opresji”, „Z tez i analiz prof. Jacka Banaszkiewicza o Bolesławie Chrobrym i Thietmarze na konferencji naukowej”, „Pigmalion” Mikity Iłynczyka w dystopii z roku 2035”. Twórca-autor zarówno książek prozy − „Doktor Rustam i podwodne zwierzęta”, „Dziś do czwartego świtu”, jak i poezji − „Pomyślny obrót”, „Bliskość i zespolenie”, „Dolina Kamionki”, „Kwadrat w kwadracie”, laureat konkursu poetyckiego im. Scherffera von Scherffensteina w Brzegu (2012 r.). Z wykształcenia historyk sztuki − absolwent Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. (oSP Red. GA IMPRESJee.pl) _________________________________________________________________________