Pegaz w ukryciu na placu Wolności. Sfrunął pewnie którejś nocy w zaułek, cieniem się okrył i stoi biedaczyna znacznie już przez nieznane moce nadgryziony. Żar z nieba tutaj mniej groźny… Dokąd stąd pofrunie?
Poprzedni wizerunek tego Pegaza uwieczniłam 12 lipca 2015 i opublikowałam 13 lipca br. Mocarny uskrzydlony był wtedy bardziej rześki. Zastanawiałam się: może to dzieło nieznanego autora o tajemnej porze ożywa jako motyl? I nie straszy jak w dzień…
A teraz żal mi mocarnego…
Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska
