Odkryłam tę przesyłkę pośród stosu korespondencji sprawdzanej, czytanej i odkładanej list po liście do archiwum. Zerknęłam uważnie na kopertę. Firmę kurierską, a może pocztę, opanował futuryzm!?
Doceniając ten sygnał z przyszłości, bowiem już z 29 listopada 2017 r., jednak nie nagrodzę tej firmy podaniem jej nazwy. Faworyzuję Pocztę Polską? Niepokoję się brakiem kontroli nad przesyłkami i ich datowaniem! I rażącym niedostatkiem samokontroli pracowników. W tym urzędzie i innych instytucjach, powołanych nie tylko do terminowości w dostarczaniu przesyłek i właściwego ich oznakowywania, wszelkie zakusy na łamanie tych zasad (również innych z nimi związanych) i brak w porę sygnału wyjaśniającego mogą wiele kosztować przede wszystkim adresatów.
A moja teza o futuryzmie na poczcie czy w tej firmie kurierskiej? Warto przypomnieć, że „Manifest futuryzmu”, zawierający 11 założeń, autorstwa poety Filippo Tommaso Marinettiego i artysty malarza Umberto Boccioniego, ogłoszony w 1909 roku w paryskim „Le Figaro”, był znakiem nowego kierunku zmierzającego do rewolucji kulturalnej. W ósmym punkcie tego manifestu czytamy: „Jesteśmy na samym krańcu przylądka wieków! Wczoraj umarły Czas i Przestrzeń. Żyjemy już w absolucie, stworzyliśmy już bowiem wieczną i wszechobecną prędkość”.
Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska
