W poznańskiej kawiarence, zresztą o niezwykłej nazwie „Głośna samotność”, znajdującej się w centrum miasta, na ul. Ratajczaka, Dominik Górny zaprezentował swój tomik „Rozpalić strofy”.
Zaproszona na to kameralne spotkanie poetyckie, miałam przyjemność uczestniczyć w nim wraz gronem znajomych poetów, którzy niezawodnie przybyli na nie: Heleną Gordziej, Pawłem Kuszczyńskim, wiceprezesem zarządu poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich, oraz Magdaleną Pocgaj. Wśród nas był także wybierający się do Laponii Andrzej Szmal, który mimo że tuż-tuż przed wyjazdem, nie skąpił jednak czasu na tę biesiadę.
Dominik Górny przedstawił nam i obecnym na wieczorze swoim znajomym z Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa – wybrane wiersze z nowego tomiku i także kilka z poprzednich, m.in.: „Duch Puszczy”, „Koncert Kwilcza”, „Toast placu Pigalle”, „Malarz czasu”, „Dłutem miłości”, „Poetom z „Cafe Ole”, „Rozpalić strofy”. Okraszał też swoje wystąpienie refleksjami. W tym m.in. z namysłem stwierdził: „Myślę, że każdy z nas jest nie zapisanym wierszem, pełnym intrygujących treści, który oczekuje na jego rozpisanie na kartach powszednich dni” – ta myśl była iskrą stworzenia wiersza „Czytam Cię jak jesień”.
Co szczególnie charakterystyczne, cyzelował swoje wypowiedzi, namaszczał je staranną dykcją i akcentowaniem słów. O poezji mówił, że „znajduje ona swój płomień w wierszu codzienności” czy że inspiruje ją malarstwo, rzeźba, muzyka („Gdy zamilknie Artysta”).
Dopowiadał także uwagi do swoich przemyśleń o postaci poety, stwierdzając: „Poeta to nie tylko ten, kto wydaje książki. Uważam, że poetą jest każdy z nas, pod warunkiem, że dostrzega piękno i to, co nadaje życiu wartość” („Poetą zostajesz”).
Z wielu spostrzeżeń Dominika Górnego warto odnotować te, które odnoszą się do szczególnych wartości naszych codziennych wzajemnych postaw. Bliskie mi jest jego rozpoznanie, że oto: „Cywilizacja coraz częściej zamyka prawdziwe uczucia w klatce zwątpienia. Większość z nas może nawet tęskni do okazywania wzajemności szczerych gestów”. Podkreślał, „że jednak istniejąca kultura jest swoistą ostoją, w której mocuje się sens i cel istnienia nieskrępowanej wolności. Ten sens pozwala trwać bohemie i wielu być poetą czynów w nieustannej wędrówce do drugiego człowieka”.
Pytania zadane Dominikowi przez słuchaczy tego spotkania, te dociekliwe z zamiarem krytycyzmu wobec poezji i wątpliwości, potwierdzały, że dla nich, poezja nie jest sztuką im odległą. Szukają natomiast w niej odpowiedzi na swoje problemy, refleksje i wątpliwości. Pragną dotyku tego tajemnego świata, który odsłania duszę, myślenie i uczucia, pogłębia wrażliwość, odsłania nowe aspekty czy ubogaca wyobraźnię i mobilizuje myśli do prób odczytywania ukrytych w wierszu kontekstów.
Zaraz też kawiarenkę nasyciły wonie wielobarwnych kwiatów przyniesionych pani Helenie Gordziej i Dominikowi Górnemu. A za chwilę zanęcał nas wszystkich zapach znakomitej kawy. Ożywiły się rozmowy przy kawiarnianych stoliczkach. Wygasały zaś nie tak szybko − magnetyzujący, sympatyczny klimat, wyzwolony treściami spotkania, które odbyło się pierwszego grudnia 2008 roku, zdawał się zwycięzcą nad bezlitosnymi zegarami.
Stefania Golenia Pruszyńska