Dla Arkadego Fiedlera marzeniem było zbudowanie żaglowca Kolumba jak najwierniej odtworzonego w skali 1:1. I rzeczywiście 12 maja 2008 roku w Puszczykówku „Santa Maria” z Palos została „zwodowana” w Ogrodzie Kultur i Tolerancji Muzeum Arkadego Fiedlera.
W uroczystości wzięli udział: gość honorowy Cristobal Colon książę de Veragua, potomek Krzysztofa Kolumba w linii prostej, wojewoda wielkopolski Piotr Florek, starosta poznański Jan Grabkowski, pani burmistrz Puszczykowa Małgorzata Ornoch Tabędzka, Stanisław Szwarc-Bronikowski, ks. proboszcz Bogdan Swoiński, który poświęcił „Santa Marię”, liczni zaproszeni goście, mieszkańcy Puszczykówka i Puszczykowa. Byli pośród gości: Jan Bromski, Kazimierz Jagiełło − były marynarz, modelarz oraz Rajmund Korcz − projektodawcy, wykonawcy i budowniczowie „Santa Marii”.
Dzisiejszy wygląd „Santa Marii” jest w dużej mierze dziełem wyobraźni, jako że nie ma takiej dokumentacji technicznej z tamtych czasów, która umożliwiałaby odtworzenie wszystkich najdrobniejszych detali tego żaglowca. Wówczas takiej nie sporządzano.
Spełniony Marzyciel − Arkady Radosław Fiedler junior przystąpił do budowy kopii żaglowca słynnego żeglarza 4 lata temu. Oczywiście, nie sam, bowiem poszukiwał i znalazł wielu ludzi dobrej woli. A nawet − podobnego marzyciela, byłego marynarza, modelarza Rajmunda Korcza.
Spodziewa się teraz, że ta „Santa Maria”, która nie odpłynie z ziemi puszczykowskiej inaczej niż wyłącznie jako inspiracja do marzeń, będzie wyzwalać wiarę w możliwy sukces i pchnie wielu, w tym młodych ludzi, na drogi pełne duchowych sił do osiągania celów niezwykłych.
Powiew historii żeglugi śmiałka Krzysztofa Kolumba. Żeglarz wyprowadził swoją flotyllę: „Santa Marię”− okręt flagowy, „Ninę” i „Pintę” − karawele z hiszpańskiego portu Palos 3 sierpnia 1492 roku. „Santa Maria”, zwana „La Gallega”, a przez niego samego „Nao”, nigdy nie powróciła do macierzystego portu − błąd sternika spowodował jej unieruchomienie na mieliźnie w grudniu 1492 roku.
Odkrycie Ameryki 12 października 1492 roku przez Krzysztofa Kolumba dotąd spędza sen z powiek wielu marzycielom i konstruktorom modeli żaglowców jego flotylli. To uwieńczone niespodziewanym sukcesem przedsięwzięcie − z założenia wyprawa do Azji − jest dla nas dowodem na to, że idee najbardziej zdawałoby się określone rozpoznaniem czy też udziałem wiedzy naukowej mogą przynieść nieoczekiwany skutek. W owo novum − osiągnięcie celu większego, niż się zakłada, trudno niekiedy uwierzyć. To determinacja w konsekwentnym dążeniu, pójściu za ideą czy marzeniem, otwiera przed śmiałkami, marzycielami niesamowite, niewyobrażalne na początku drogi realizacje, olśnienia i zdobycze.
Stefania Golenia Pruszyńska
Na fotografii: Cristobal Colon książę de Veragua, potomek Krzysztofa Kolumba, na uroczystości wodowania „Santa Marii” w Puszczykówku.
Postsriptum
Nieoczekiwanie 14 maja w nocy z „Santa Marii” ukradziono dzwon. W rozmowie z Marzeną Fiedler (28 maja br.) uzyskałam informację, iż do tej pory nie został on zwrócony i nie znaleziono sprawcy. Sprawa ma być wyjaśniona na drodze śledztwa.
