Święto romskiej społeczności, przypadające 8 kwietnia, zorganizowała Anna Markowska, prezes Fundacji „Bahtałe Roma − Szczęśliwi Cyganie” w Poznaniu. Do Domu Romskiego przyciągnęło ono wielu sympatyków Romów. Dla niektórych była to pierwsza okazja poznania rodziny artystów Miklosza Deki Czurei, wybitnego wirtuoza skrzypiec, i odkrywania z bliska mało znanego świata z kręgu odmiennej kultury.
Do Domu Romskiego, mieszczącego się przy ul. 28 Czerwca 1956 pod numerem 122/6, późnym popołudniem przybył honorowy gość tego spotkania – wielkopolski wojewoda Tadeusz Dziuba, a także grono zainteresowanych i sympatyków społeczności romskiej oraz przedstawiciele mediów. Przyjmowała gości rodzina Czurejów: Miklosz Deki Czureja, jego syn Miklosz Marek oraz córki: Sara, Sylwia i Sandra − artyści tworzący znany zespół „Tatra Roma − Górscy Cyganie”. Pośród obecnych była ciocia gospodarzy, muzycy nie-Romowie, grający z rodziną Czurejów w tworzonej orkiestrze „April”, i inni zaproszeni.
Sympatyczną i szczerą gościnność gospodarzy, z której słyną Romowie, okrasił prawdziwie serdeczny bukiet życzeń wszystkich obecnych dla nich i całego środowiska romskiego. A oni w podzięce za pamięć i przybycie na to uroczyste spotkanie i okazaną życzliwość zrewanżowali się gościom wspaniałą biesiadą artystyczną i sutym stołem.
Miklosz Deki Czureja, lider zespołu, znakomity skrzypek wirtuoz, wraz z córką Sarą, grającą na węgierskich cymbałach, zresztą podobnie jak jej ojciec − z iście wielkim ogniem, oraz drugą córką − Sandrą, o egzotycznej urodzie, wokalistką, z czarem, tęsknie i zmysłowo tańczącą, podobnie jak jej siostra bliźniaczka Sylwia, i synem Mikloszem Markiem − muzykiem instrumentów klawiszowych i jednocześnie wokalistą, nie skąpili swoich talentów, racząc słuchaczy wyjątkową dawką romantyzmu, w tym czardaszami, które porywały do zachwytu. Na tym jednak nie poprzestali, bowiem pokusiło ich do zabawy w prezentację znanych, a nieromskich piosenek, budząc wesołość tym eksperymentem, który momentami nabierał cech stylizowanej parodii.
Innym artystycznym akcentem tego spotkania była prezentacja wierszy Papuszy, nieżyjącej już poetki romskiej, a także moich poetyckich strof -przy lirycznym akompaniamencie skrzypiec raz uśmiechniętego, raz skupionego maestro− Miklosza… Człowieka niezwykłego w tworzeniu ad hoc uroczego klimatu, także improwizacji duetu: skrzypce − głos poezji.
Na nasyconych obfitą strawą duchową czekał stół z licznymi potrawami, owocami, sałatkami i rzecz jasna szampan, którym wznoszono toasty za zdrowie gospodarzy i gości. Pono długo w noc celebrowano i jedzenie, i rozmowy, żarty, i śpiewy gości − już przy gitarze…
Życzę Wam, wszyscy Romowie, życzmy Im wszyscy: pomyślności, zdrowia, szczęścia, zrozmienia, uznania i dobrych Przyjaciół wśród nas. A nam − dobrych Przyjaciół wśród Was.
Stefania Golenia
Pruszyńska