Światy pionierów, twórców, wizjonerów w zielonej metropolii Pomorza Zachodniego – Stefania Pruszyńska

Publikacja prasowa
Publikacja prasowa
Rzeźba antyczna na bulwarze w Szczecinie. Fot.: Adrian Niss

 

Publikacja prasowa
Pejzaż nabrzeża Odry w Szczecinie. Fot.: Adrian Niss

 

Publikacja prasowa
Wschodząca zieleń staje się pokusą dla Szczecinian, antidotum na marcowe kaprysy pogody. Fot.: Adrian Niss

 

Północna metropolia nad Odrą olśniewa nowoczesnym gmachem filharmonii, urodą tarasu widokowego − Wałów Chrobrego, architekturą Zamku Książąt Pomorskich i Książnicy Pomorskiej. Przyciąga uwagę nazwiskami nowatorskich artystów, autorów rzeźb i instalacji w mieście, na nabrzeżu i w oazach przyrody. A przed poszukującymi tropów literackich otwiera wiele skarbców i odsłania świadectwa obecności przedstawicieli kultury, w tym pisarzy i poetów, którzy w latach powojnia nie odmówili swojego zaangażowania w odbudowę miasta z ruin czy uczestnictwa swoją twórczością w dziele polonizacji.  Kogóż tu nie było… Szczecin − miasto przywrócone Polsce po drugiej wojnie światowej nie traci pamięci swej historii z wpisaną w jego dzieje misją osadnictwa kulturalnego po 1945 r.  wojewody Leonarda Borkowicza. Gród oddycha już w ogromnych przestrzeniach parków, hołubiąc swoją zieloną markę. A w śmiałych planach najwyraźniej zmierza do otoczenia się jeszcze rozleglejszą puszczą. 

Oddany do użytku w 2014 roku budynek Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza, zbudowano w kształcie wierzchołka góry lodowej, według projektu Estudio Barozzi Veiga. Od razu przyciągał oczy i wzbudził podziw wielu. Zdobył uznanie nawet na szczytach władzy − Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dla Najlepszego Obiektu Architektury w Polsce w latach 2013-2014 i został beneficjentem Grand Prix „Życia w architekturze”. W świetle dnia gmach cieszy swoją białą sylwetką, a po zmierzchu magnetyzuje  gamą barw podświetlenia i wielością konfiguracji smug. 

Uroczystemu wręczeniu nagrody, którą osobiście odbierał twórca projektu filharmonii hiszpański architekt Alberto Veiga, przedstawiciel pracowni Estudio Barozzi Veiga, towarzyszyły słowa ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego:

Rośnie apetyt Polaków na dobrą architekturę, na ład wokół nas, na to, żeby było piękniej, bardziej użytecznie, a jednocześnie niebanalnie¹.

I konkluzja B. Komorowskiego potwierdzająca zauważalną dla niejednego już obserwatora tendencję: „Myślę, że ten apetyt na piękno i ład wokół nas będzie rósł”².

Publikacja prasowa
Gmach Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza zadziwia, olśniewa… Fot.: Adrian Niss

Ekscentryczne wdzięki nowej siedziby Filharmonii Szczecińskiej  nie od razu wszystkich miłośników muzycznej muzy ujęły za serca. W niektórych gremiach nie zapomniano, że niekoniecznie wywołały entuzjazm Krzysztofa Pendereckiego, przybyłego do gmachu wraz z małżonką jeszcze przed oficjalnym otwarciem tego przybytku na zaproszenie dyr. Doroty Serwy. Jednak po koncercie w 2018 r., gdy orkiestra z brawurą i kunsztem wykonała utwór jego autorstwa  „Siedem bram Jerozolimy”, wyraził nie tylko zachwyt dla muzyków, lecz i  całego filharmonicznego  przybytku, jednoznacznie uznając pochopność swojej pierwszej opinii.  

Pomorscy muzycy, następcy pierwszych filharmoników sprzed ponad siedemdziesięciu lat, rozwijający od powojnia polskie tradycje muzyczne, mają niejeden powód do dumy z nowej siedziby − orkiestra zdobyła przede wszystkim odpowiednie warunki, by wzrastać kadrowo i artystycznie, rozszerzać repertuar, a idąc z duchem czasu − unowocześniać programy koncertów np. kompozycjami z jazzem.

Chlubnie wpisała się w skarbiec muzyczny swoimi mistrzowskimi występami, a w kartach historii pozostawiła potężny ślad − niezapomnianym koncertem w 2005 r. w Stoczni Szczecińskiej ku pamięci ofiar Grudnia`70, podczas którego wykonała dzieło „Polskie Requiem” Krzysztofa Pendereckiego i pod jego batutą − wraz  z Orkiestrą Opery na Zamku i chórami szczecińskimi. 

Rzeźby w parkach, na nabrzeżu, Tarasach Zamku Książąt Pomorskich. Pomykając przez miasto, nie sposób ominąć niezwykłości − rzeźb i instalacji, które niczym objawienia wyrastają na drogach przemarszu.

Publikacja prasowa
Rzeźba „Ogniste ptaki” Władysława Hasiora z 1975 r., odnowiona w 2025 roku, w Parku Jana Kasprowicza. Fot.: Adrian Niss

W rozległym Parku im. Jana Kasprowicza, który jest darem rodziny Quistorpów dla mieszkańców Szczecina, cieszy fantazją i barwami rzeźba „Ogniste ptaki” Władysława Hasiora z 1975 r., odnowiona w 2025 roku. 

Trzeba też zauważyć, że patron tej szczecińskiej enklawy zieleni Jan Kasprowicz, poeta, znany jako miłośnik i piewca Tatr, jest tegorocznym Patronem Roku 2026 w Wielkopolsce, w której stolicy, Poznaniu, w młodości zdobywał wiedzę. To jeden z  przykładów wędrówek pamięci o postaciach wpisanych w polską kulturę − szczególny, trzeba przyznać, gdy piewca przyrody górskiej patronuje oazie przyrody w mieście portowym, bowiem tradycją nadawania imion cenionych postaci różnym obiektom  jest przede wszystkim wyróżnianie miejsca ich narodzin czy późniejszych losowych ostoi na drogach żywota. 

Zielone oceany. Swoistością i zarazem niezwykłością Szczecina są enklawy zieleni − chlubią się zresztą ich ogromem władze miasta. Zakład Zieleni podaje: „Mamy w sumie 16 parków, 93 zieleńce i prawie 5 tys. m.kw. kwietników”³. Oprócz już wspomnianego Parku Kasprowicza, zadrzewione i obsadzone kwiatami szczecińskie obszary zieleni miejskiej to m.in. parki: Żeromskiego, F. Chopina, Słowackiego, Jasne Błonia im. Jana Pawła II, Andersa, Kutrzeby, Romana Łuczywka, Wolności,  Jordanowski, Leśny Arkońskie, na Warszewie, Pomorzański  Gen. Filipa Retela, Jordanowski Noakowskiego, Brodowski, Nad Warszewcem czy Przygodna. A ponadto: Ogród Dendrologiczny im. Kownasa, Ogród Różany − Różanka. Największym zespołem parkowym jest Cmentarz Centralny, który powierzchnią 172,33 ha lokuje się w Europie na trzecim miejscu [4]. Ta nekropolia powstała w latach 1900-1925 w miejscu likwidowanych cmentarzy miejskich.

Publikacja prasowa
Oaza szczecińskiej zieleni we wczesnowiosennej szacie. Fot.: Adrian Niss

Władze Szczecina w ramach miejskiego programu: „Parki dla Szczecinian” planują już kolejne zielone inwestycje. W jednej z wypowiedzi prezydent Szczecina Piotr Krzystek objaśniał motywy tych zamiarów:

– Tytuł zielonego miasta zobowiązuje, a dbałość o środowisko i rozwój zielonej infrastruktury jest jednym z naszych priorytetów, szczególnie istotnym w dobie zmieniających się warunków klimatycznych. Wiemy też, jak ważny jest to temat dla szczecinian i głównie z myślą o nich przygotowaliśmy program rozwoju terenów zielonych, obejmujący aż 28 zielonych inwestycji. Finał tych działań będzie widoczny i odczuwalny w skali całego miasta i realnie podniesie jakość życia mieszkańców [5].

Można się spodziewać, że i w tych projektach zostaną wyznaczone miejsca na sztukę − rzeźby czy artystyczne instalacje. Takie wnioskowanie nasuwa zauważalna w mieście i parkach dbałość włodarzy o estetykę wzmacnianą ciekawymi akcentami artystycznymi. A walory sztuki eksponowanej w przestrzeniach publicznych są nie do przecenienia. 

Szef wszystkich szefów. Nie lada magnesem dla licznych przyjezdnych okazuje się współczesna rzeźba Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina „Szef wszystkich szefów”, fikcyjnej postaci z komedii filmowej „Poranek kojota”. Od 10 grudnia 2021 r., kiedy odsłonięto pomnik na wyspie Łasztownia, każdy może  stanąć na jego cokole i ukazać światu swoją twarz jako tajemniczej postaci bossa z walizką.

Publikacja prasowa
Rzeźba Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina „Szef wszystkich szefów”, fikcyjnej postaci z komedii filmowej „Poranek kojota”. Autorkami rzeźby są: Ewa Kozubal i Ewa Bone. Fot.: Adrian Niss

W jednym z wywiadów autorki rzeźby  informowały o trzech latach zmagań z różnymi koncepcjami i pracą nad tym dziełem. Miały też inny pomysł na aktówkę stojącą tuż przy rzeźbie − proponowały ją jako skarbonkę na realizację obywatelskich projektów. Obiecywały, że osobiście zadbają o przejmowanie zawartości. Niestety, nie zyskały aprobaty − tajemnicza teczka obok postaci zdecydowanie wzięła górę. Wspomniały ponadto, że zanim zaangażowały się w tę realizację, miały już rozeznanie, gdzie zyskuje aprobatę niekonwencjonalność twórcza. I odkryły, że wcześniej w Szczecinie odniosła sukces idea stworzenia rzeźby puszki popularnego produktu spożywczego − paprykarza, który trafił na rynek już w latach 60. XX w. To je ośmieliło do podjęcia nowatorskiego wyzwania,  wiążącego misję publiczną sztuki z artystyczną. 

I tak oto zarówno do „Szefa wszystkich szefów” rzeźby ich autorstwa, jak i do instalacji kultowej puszki konserwy zaciekawieni celują obiektywami aparatów albo telefonów.

Akord portowy z historią. Malowniczy pejzaż z wyspą Łasztownia i zabytkowymi żurawiami portowymi z lat 30. XX w. upodobali sobie romantycy.

Publikacja prasowa
Romantyczna sceneria z widokiem na trzy zabytkowe dźwigozaury na wyspie Łasztownia. Fot.: Adrian Niss

Mimo wczesnowiosennego chłodu przysiadają na ławkach i z oddali chłoną uroki rozpostartych przestrzeni z trzema „dźwigozaurami” na horyzoncie, pobłyskującymi wielobarwnym oświetleniem. Dostojne zabytki pracowały do 2000 r. Na stałe opleciono je smugami kolorowych świateł w 2018 r.

Polscy pisarze i poeci w odrodzonej polskiej kolebce. O szczecińskiej bohemie i tutejszym życiu środowiska literackiego, które inicjowało misję polonizacji miasta i Pomorza Zachodniego, zdecydował zapał pierwszego wojewody szczecińskiego Leonarda Borkowicza. To właśnie ta postać wpisała się w rozkwit życia artystycznego Szczecina − najpierw orędowaniem za osadnictwem kulturalnym, a zaraz − stwarzaniem dobrych warunków życia i twórczości zachęconym do osiedlenia się w Szczecinie pisarzom, poetom i plastykom.

Już w 1945 r. zadomowił się w Szczecinie Tymoteusz Karpowicz, poeta lingwistyczny, uznawany za wybitnego polskiego modernistę. Przybył jako kresowiak spod Wilna najpierw do Lęborka, a w portowym grodzie zamieszkał, gdy zatrudniono go w miejscowej rozgłośni Polskiego Radia. Tu debiutował prozą i poezją. Po czterech latach wybrał Wrocław i drogę kariery uniwersyteckiej, literackiej i pierwszych skrzypiec w dziale poezji miesięcznika „Odra”.

Wkrótce pośród osiedleńców objawił się ekscentryk − pisarz i marynarz Jan Papuga, mający za sobą literacki chrzest Antoniego Słonimskiego, promotora swego debiutu w 1942 r.  Papuga, nazywany Nikiforem literatury, był samoukiem, niezwykle barwną postacią z rozlicznymi wątkami w przebogatej biografii − od losu prostego robotnika w Łodzi po dolę pracownika marynarki wojennej i na statkach handlowych. Ideowiec od szalonych pomysłów, aktywny w środowisku cyganerii artystycznej, patron jednej z ulic, pisywał nowele i wywiady publikowane w miejscowej prasie. Większość jego twórczości, kwalifikowanej do literatury marynistycznej, wydano pośmiertnie.

Poeta Konstanty Ildefons Gałczyński, przybysz z Krakowa, stał się dumą dla Szczecinian, legendą podtrzymywaną i pielęgnowaną do dzisiaj. Pisał dziesiątki strof o Szczecinie, trącając w zachwycie czułe struny swej liry. Jednym z jego wierszy jest  „Spotkanie w Szczecinie”, stworzony w 1947 r.:

Ale jest jedna wśród dziewczyn,

wietrzna i morska,

ma takie niezwykłe imię:

Polska.

Na nią czekały usta. I dla niej

chcę wierszem płonąć.

Za Szczecin.

Kochany przez Szczecinian za jego miłość do miasta, wywołał potężne echo wdzięczności i pamięci. Hołd jego poezji złożono malowniczą rzeźbą „Zaczarowanej dorożki” na placu jego imienia w uroczej dzielnicy Pogodna. W Książnicy Pomorskiej urządzono gabinet jego pamięci, umieszczając w nim pamiątki przekazane przez rodzinę, a tablicą pamiątkową na domu przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie 17, w którym mieszkał z żoną Natalią i córką Kirą, uwieczniające ślady jego obecności. Poezja Gałczyńskiego i jego duch zdają się niemal wszechobecne w Domu Kultury 13 Muz, będącym kontynuacją kultowego Klubu 13 Muz, którego nazwę wymyślił i był założycielem wraz z Heleną Kurcyusz i Jerzym Andrzejewskim. Co szczególne, na piętrze budynku Domu Kultury wita przybyłych  popiersie Gałczyńskiego, zaprojektowane przez Olgierda Pruszyńskiego. A na szczecińskim Cmentarzu Centralnym rośnie drzewko dedykowane poecie.

Współczesny Szczecin, kulturalny, twórczy, literacki i edukacyjny, lecz też ten gospodarny,  nie ustaje w aktach okazywania estymy i sympatii wieszczowi liryki Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu, uznanemu takim zaszczytnym określeniem na wspomnianej tablicy jego szczecińskiego domostwa. Darmo by nawet ustalać, ilu już instytucjom czy obiektom patronuje niezapomniany Szczecinianin z lat 1948-1949. 

Marcowy wczesnowiosenny rekonesans ze swymi skąpymi zegarami dawał szanse na ledwie uchylenie okna na fascynujące światy twórców i wizjonerów nadodrzańskiej stolicy Pomorza Zachodniego. A wiadomo, że literackie i artystyczne życie miasta pulsuje i może zaimponować swymi świadectwami podtrzymywania i ożywiania tętna, które zrodzili powojenni pionierzy odnowy polskości − emisariusze z pisarskimi piórami. 

 Stefania Pruszyńska

Autor fot.: Adrian Niss, fot. z 27 marca  2026


¹ Fragment przemówienia Bronisława Komorowskiego, Prezydent na Gali Finałowej konkursu „Życie w Architekturze”, Prezydent.pl, https://www.prezydent.pl/kancelaria/archiwum/archiwum-bronislawa-komorowskiego/aktualnosci/wydarzenia/prezydent-na-gali-finalowej-konkursu-zycie-w-architekturze,15659 [dostęp: 22.06.2026].

² Tamże: Prezydent na Gali Finałowej konkursu „Życie w Architekturze”, Prezydent.pl

³ Zieleń Miejska w Szczecinie. Informacje ogólne. Zakład Usług Komunalnych w Szczecinie, https://zuk.szczecin.pl/dzialalnosc/zielen-miejska/informacje-ogolne [dostęp: 14.06.2026].

[4] Parki szczecińskie, Zielony Szczecin, https://zielonemiasto.szczecin.eu/strona/parki-szczecinskie [dostęp: 14.06.2026].

[5] Parki dla szczecinian – więcej zieleni w mieście, Sozosfera.pl, https://sozosfera.pl/ochrona-przyrody/parki-dla-szczecinian/[dostęp: 23.06.2026].


Źródła informacji, archiwalnych i aktualnych, to m.in. witryny: Prezydent.pl, Centrum Dialogu Przełom, Wikipedia, Polskie Radio, Dzieje.pl, Dariusz Staniewski − „Prestiż”, Zielone Miasto Szczecin eu., Sozosfera.pl, ZUK Szczecin.pl,  Zielony Szczecin, urocznica.pl… 

Tags: