Trzecie oko – Stefania Pruszyńska

 Stefania Pruszyńska

Trzecie oko 

Motto: […] nie ma musu, jest ochoczość. Nie ma dogmatów, są zagadnienia. Nie ma rozwagi, jest zapał, entuzjazmJanusz Korczak, „Jak kochać dziecko”* 

Wczesne lipcowe popołudnie. W jadalni ulokowanej w południowo-zachodniej stronie domu tli się jeszcze zapach obiadu. Słońce trwa w  swojej wszędobylskiej wędrówce, rozświetlając teraz martwą naturę na największym obrazie i figlując na szybach kredensu. Anna zmienia obrus na stole. Adam wchodzi do jadalni z wesołą miną, meldując: 

– Zmywarka się ugina, ale jakoś daje sobie radę. Teraz trochę pogram w Mario, a później biorę rower i hajda! – oznajmia. 

– Świetnie! Ale, ale…  nie zapomniałeś o czymś, Adasiu? – Anna odrywa oczy od gładzonego obrusu. 

– Niby o czym, mamo? – Adaś błądzi oczami, unikając spojrzenia matki. 

–  O czymś, co niby obiecałeś i od czego się niby wykręcałeś. A może to się zakopało jakoś tak w twojej głowie jak w piaskownicy – Anna próbuje przekomarzaniem zachęcić syna do podjęcia uciętego przez niego tematu wyprawy z Jankiem na plac zabaw. 

– Tak, znów to samo! I ta łobuzeria podwórkowa! A ja w wiecznej roli ochroniarza Janka… Nie wiem jeszcze, co z tym zrobić…  – już bardziej pojednawczo odpowiada Adaś. 

– Tylko pilnuj jego wiaderka i łopatki, by znów nie trzeba było tych szaleństw z przekopywaniem górki, czyli… – Anna zawiesza głos… – zaraz, zaraz… ach to przecież  twoje piaskowe górnictwo ratunkowe…   

– Ale ja nie chcę iść z Jankiem do piaskownicy! – chłopiec jest zniecierpliwiony. 

– A kto ma z nim iść? Tak cię prosił, byś tam był. On nadal boi się, że będą mu wszystko zabierać i burzyć jego budowle. I że znowu będą go straszyć i śmiać się z niego. A on im powie, że są łobuzami i będzie próbował bronić tego, co stworzył…  Sam sobie nie poradzi z nimi… Jest najmniejszy z nich. Gdy będziesz blisko, będzie pewniejszy, a oni będą uważać, bo jesteś starszy, większy od nich i wiesz, jak to działa… i jak zrobić porządek bez bijatyki. Masz to trzecie oko… – spokojnie wyjaśnia Anna, smutno i zarazem wyczekująco patrząc na niego. 

– Jakie trzecie oko? Przecież mam tylko lewe i prawe, mamo…!!!!  – Adaś  spogląda na Annę z wyrzutem. 

– Nie wiesz nic o trzecim oku? A przecież je masz! – Anna uważnie przygląda się synowi. 

– Gdzie!? Trzecie oko… no gdzie?!!! – wybucha Adaś. 

– O, właśnie! Dobre pytanie! A nie łaska to pomyśleć, Adasiu? – Anna nie ustępuje nieco zirytowanemu już synowi. 

– To jak zwykle znów magia! Trzecie niewidzialneeeeee oko mam… – ironizuje Adaś, wyzywająco spoglądając na Annę. I zaczyna robić małpie miny…  

– Tak, mam trzecie oko! To mój skarb przecież! A jakże! Ono widzi wszystko! Zwłaszcza to niewidzialne! I to oko, jak zwykle, i tak mnie przekona, że co to takiego pójść z  Jankiem do piaskownicy… Kurczę!!! Ono przecież wie lepiej i wyczuwa, jak mój wrażliwy, hmmm… braciszek, dzieciszek, uparciuch i maruda! czeka na moje braterskie ramię. A moja mama – zawsze na cud, czyli moją hiperrycerską i dżentelmeńską dobroć… No i co!? – Adaś wymachuje rękami i ciska iskry z oczu… niby aktor na wielkiej scenie… 

– A widzisz! To wszystko przez to okooooo… Trzecieee… – Anna teatralizuje do wtóru i nagle podchodzi do Adasia, obejmuje go i przytula. 

– Okej! – Adaś, nieco zmieszany czułością matki, wyrywa się z jej ramion i wybiega na korytarz, zaraz z impetem otwierając na oścież drzwi do pokoju brata i wykrzykując: 

– Janku! Bierz wiadro i łopatę! I jeszcze weźmiemy moją koparę! Idziemy! Dziś zbudujemy pałac! 

 

Postscriptum 

Obrałam na motto tej sceny cytat z eseju J. Korczaka**, w którym autor  przywołuje charakterystykę rodziny ideowej (jednego z czterech modeli rodzin przez niego skategoryzowanych), będącej najbliżej uznawanych przeze mnie ideałów wychowawczych. Rodzina ideowa sprzyja rozwojowi emocjonalnemu i duchowemu dziecka. Opiera się na bezwarunkowej miłości do dziecka, lecz mądrej miłości, która zapewnia dziecku rozwój i tworzenie relacji wzajemnego rozumienia. W rodzinie ideowej wyrazem miłości w wychowywaniu są: zaufanie, wzajemny szacunek, budzenie szacunku dla myśli ludzkiej, tolerancja, docenienie potencjału dziecka z tkwiącymi w nim predylekcjami, np. do twórczych aktywności i inspirowanie do ich uzewnętrzniania, rozbudzanie ciekawości świata i kreatywności, mocowanie w dziecku wiary we własne siły. Dzieci tak wychowywane cechuje otwartość na różne wyzwania, zdolność do nieschematycznych, samodzielnych, indywidualnych inicjatyw czy decyzji życiowych.  

© Stefania Pruszyńska

Grafika: KosmoStrok 4, Stefania Pruszyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone 

________________________________________________________________

* J. Korczak, Jak kochać dziecko, Warszawa 1992, s. 52. 

** J. Korczak, [w:], dz. cyt. 

  ________________________________________________________________

(Publikacja wznowiona z sierpnia 2023).

Tags: