Tego się nie spodziewano. Już z dala było widać rojących się w długiej kolejce umówionych do szczepień przeciwko Covid-19, a zmuszonych do uzbrojenia się w cierpliwość i skazanych na kilkugodzinne wyczekiwanie w niemiłosiernym upale, na co rzadko kto był przygotowany.
Wszyscy byli zawiadomieni, by przyjść czy przyjechać do Czarnkowa 23 czerwca br. o określonej godzinie. Kilkaset osób, wiele z różnych nawet odległych od Czarnkowa miast i miejscowości, w tym także z Poznania, oczekiwało na pierwszą lub drugą dawkę. Czyżby zastosowano w rozsyłanej informacji jakiś ślepy na zegary szablon i podano wszystkim tę samą godzinę?
Jacyś żołnierze wolontariusze podchodzili do stojących kobiet i dopytywali, czy któraś z pań jest ciężarna − miała prawo do pierwszeństwa. Niektóre panie, nie radzące sobie z samopoczuciem w lejącym się z nieba żarze, korzystały z tego przywileju, choć ich wygląd nie wskazywał na to, że noszą w łonie nowe życie.
Niektórzy spośród czekających w kolejce kierowali telefony na tłum, by utrwalić ten widok. Pojawił się też wysłannik telewizji z Trzcianki, który kamerą rejestrował obrazy i przeprowadzał krótkie rozmowy ze stojącymi.
Kolejne zaskoczenie − w sali gimnastycznej czarnkowskiej szkoły podstawowej na przygotowane cztery stanowiska szczepień jedno nie było czynne. Dłużyło się wszystkim. Niektórzy byli zirytowani, inni porozumiewali się telefonicznie z bliskimi, lecz nie widać było, by ktokolwiek rezygnował. I wreszcie nadchodził ten moment ulgi, gdy po szczepieniu jedni mogli opuścić to miejsce per pedes, a drudzy środkami komunikacji publicznej lub własnym samochodem podjąć podróż, by powrócić do domu. Pozostała jeszcze niewiadoma, kiedy w pełni zaszczepieni otrzymają certyfikat. Czarnkowskie służby wydały zaszczepionym jedynie świadectwa szczepień.
Reportaż: Stefania Pruszyńska
Autor fotoreportażu: Dominik Golenia











