
Stefania Pruszyńska
Winda
Sprzątacz wieżowca z kubłem i mopem, zirytowany, do panienki nerwowo naciskającej guziki przy drzwiach windy:
– Ile razy mam powtarzać?! Winda jest zepsuta!
Panienka (z wyższością):
– Nieraz zjeżdża! A pan ciągle to samo!…
Listonosz (zziajany, dobiegający do tłoczących się przy windzie):
– Pal diabli tę windę! Zawsze muszę tu być taternikiem!
Ekstrawagant, futurysta z ubioru, w pozie pomnikowej (cedząc z naciskiem):
– Tak… To ja poczekam! na przylot! mechaników!
Lekarz pogotowia (rozglądając się bezradnie i niespokojnie):
– To… na którym piętrze kończy się ten wieżowiec???
Kobieta z pudelkiem:
– Panie!! Dopiero co zbudowany!
Szpakowaty oryginał z manierami aktora (wyniośle gestykulując):
– To Szekspir! Czysty Szekspir!
Sprzątacz:
– O! To, to, to… Nareszcie ktoś docenia mój geniusz! Ani szczury, ani myszy, ani pluskwy, ani rybiki nie mają tu szans!
Kobieta z pudelkiem:
– Też mi coś! Pluskwy, rybiki… I od razu geniusz!
Student z pakietem książek zawracający ze schodów:
– Proszę państwa! Dobra wiadomość! Sprawdziłem. Tylko na 13. piętrze schody tarasuje tapczan. Tragarze od przeprowadzek ogłosili przerwę obiadową…
Tekst i grafika: © Wszelkie prawa zastrzeżone