Wojciech Plewiński i Thomas Aurin byli głównymi postaciami Forum Fotografii Teatralnej w Teatrze Nowym − podczas zorganizowanych równolegle obchodów 20. rocznicy śmierci Tadeusza Łomnickiego.
W ramach forum, po raz pierwszy zorganizowanego w Poznaniu, dla publiczności przygotowano wystawę prac Thomasa Aurina, promocję albumu Wojciecha Plewińskiego „Szkice z kultury”, rozmowy z obu twórcami, wykład Michała Markiewicza o fotografii oraz warsztaty „Aktorzy fotografują teatr” z udziałem gości specjalnych: Justyny Kabały − śpiewaczki Opery Narodowej w Warszawie, Mariusza Sikorskiego − mima Wrocławskiego Teatru Pantomimy oraz Tomasza Tyndyka − aktora TR Warszawa.
Wojciech Plewiński. Uznany za jednego z najbardziej znanych i cenionych współczesnych polskich fotografów. Fotografie teatralne jego autorstwa zalicza się do kategorii mistrzowskich.
W albumie „Szkice z kultury”, który przywiózł do Poznania i zaprezentował w Teatrze Nowym, można od nowa zerknąć w przeszłość z krakowskim rodowodem artystycznym − z lat 60-70. Świat teatru, postaci znanych, z którymi autor miał wiele różnych wątków w życiu, spotkań, zdarzeń (na przykład Komedowie) niezwykle barwnych, zatrzymanych w oku obiektywu, odsłonięty przez niego w tych pracach jest światem żywym, pełnym wartości i znaczeń, wrażliwym na symbolikę, na akcenty dramaturgii, wieloplanowym, tak fenomenalnym, że naturalnym świadectwem wizerunku postaci i życia sceny podczas akcji. Światem pochwyconej i oddanej niekonwencjonalnie perspektywy. Sprawia wrażenie, że aktor czy aktorka przemówią, podejdą do widza za chwilę.
Podczas projekcji 100 słynnych fotografii opowiadał także o tym, jak zdobywał swoją pozycję w teatrze u reżyserów, aby móc fotografować z bliska, nawet pośród aktorów na scenie, jak pozyskiwał swoje miejsce, by nawet móc wpływać na scenografię do fotografii. A była to najpierw droga do świadomości realizatorów, dyrektorów scen, w której stawał się z wolna sprzymierzeńcem w sztuce.
A jej początki to grzeczne wyczekiwanie akceptacji jego tam obecności i zdobywanie uznania dla siebie i pozycji powyżej tolerowanego „intruza”, bo śledził życie na scenie z pietyzmem i przenikliwym refleksem, cierpliwą, wypracowaną na wielu próbach uwagą. Aż stał się wreszcie tym zawsze obecnym, niemal niedostrzegalnie wtopionym w scenografię.
Komentarze autora i gościa forum przeplatały się z pytaniami zadawanymi przez Bartłomieja Miernika − dziennikarza teatralnego, które dotyczyły szczegółowych aspektów realizacji zdjęć, a także kwestiami podnoszonymi przez innych uczestników tego spotkania. Postać Wojciecha Plewińskiego wzbudzała zainteresowanie. Ta jego fascynacja i sposób na danie jej nowego życia w obrazach zatrzymanych w kadrze aparatu fotograficznego wzbudzały podziw, zachwyt i podczas kolejnych etapów wieczoru niosły nowe rozpoznania tej niełatwej sztuki.
Narracja autora − niezwykle bogata w faktografię − odsyłała do pamięci zbiorowej, w której Kraków artystycznie barwny tak wieloma postaciami, kreacjami scenicznymi i polska scena teatru zaistniały jako wyjątkowe zjawiska.
Thomas Aurin. „Zaczynał od tego, że chodził na próby prasowe wszystkich teatrów w Berlinie i oferował swoje zdjęcia jako wolny strzelec. Pierwsze zlecenie otrzymał w 1996 roku od Teatru Volksbühne, którym kierował Frank Castorf. Odtąd współtworzy wizerunek tej sceny. Nie stałby się wspaniałym przekaźnikiem trashowych, skąpanych w brokacie scenografii Berta Neumanna, olśniewających i histerycznych scenariuszy René Pollescha oraz widowisk Franka Castorfa, gdyby nie to, że zawsze konsekwentnie podążał za własnym impulsem. Żeby móc realizować swoje założenia, potrzebował właśnie takiego teatru, mniej zainteresowanego ilustracją i dokumentacją, za to bardziej osobliwościami i dezorientacją” − stwierdza w swojej opinii Katrin Bettina Müller.
Thomas Aurin podczas tego spotkania odsłonił wiele kulis tworzenia fotografii w warunkach sztuki granej na żywo. Jego prace powstały m.in. na scenach: Teatru Volksbühne, Maxim-Gorki-Theater, Schaubühne, Hebbel-am-Ufer, Berliner Ensemble, Schauspielhaus Bochum, Theater Oberhausen.
Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska


