













O swym panowaniu w naturze tegoroczna zima dała wyraźnie znać, choć nieco kapryśnie, bo nagle też po nadzwyczajnym darze obfitości śnieżnej zaskoczyła po 22 stycznia odwilżą. Kto jednak zaufał intuicji czy uwierzył meteorologom i wyruszył w porę, miał nie lada okazję nacieszyć się białymi pejzażami w oddali od wielkomiejskiej monotonii, hałasu i zatłoczenia.
Aby odetchnąć w mroźnym i krystalicznym oddechu zimy w marszu czy zmierzyć się ze swoimi siłami i umiejętnościami w zjazdach saneczkowych lub na nartach w miejscowościach podgórskich, nie sposób od razu się zdecydować – tak wiele możliwości wyboru wymaga tym razem wyjątkowo starannej analizy i ustalenia, czy w rozważanym miejscu docelowym pandemiczne zasady sanitarne bądź sytuacje związane z zachorowaniami (kwarantanny) nie spowodowały zamknięcia jakichś ważnych placówek: miejsc noclegowych, zaopatrzenia czy szkółek jazdy bądź wypożyczalni sprzętów.
Walorów pejzażowych i turystycznych trudno odmówić jakiemukolwiek podgórskiemu regionowi. W tym roku gromadki miłośników gór z nizinnej Polski i rodziny z dziećmi mającymi ferie w styczniu (a nie gromady czy tłumy jak dawniej, w epoce przedpandemicznej) wabią jednakże miejscowości pamiętane z dobrych warunków pobytowych i ciekawie urządzonych miejsc aktywnego wypoczynku dla najmłodszych.
Przyciąga swoją urodą Beskid Śląski. Nie tylko dla członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, najgoręcej miłujących górskie plenery, to jedna z krain często wybieranych na długie wędrówki − jest tutaj wiele ciekawych tras, a panorama z hojną w uroki przyrodą aż zapiera dech. Jesienią zachłystuje feerią barw, a w sezonie wiosenno-letnim − bajecznymi widowiskami łąkowymi i leśnymi niemal teatru, niebywałego, bowiem z tej ziemi. Zima niesie wyzwania dla wytrwałych a łasych na ciszę, tajemniczość i fantazyjność jej białej szaty. A w bieli ukazuje się najczęściej tylko na wysoko położonych terenach górskich.
Niezawodne okazują się scenariusze przygodowe czy relaksu wzmacniającego ducha wiązane z uzdrowiskiem Ustroń – miastem administracyjnie wpisanym w obszar województwa śląskiego i powiatu cieszyńskiego, graniczącego z Czechami. Ta miejscowość, położona na północnych stokach Beskidu Śląskiego u wylotu doliny Wisły, ma od lat stałych sympatyków, a przybywa ich po każdej udanej eskapadzie wypoczynkowej czy rekonesansie eksperymentalnie usposobionych podróżników.
Z centrum Ustronia można dotrzeć pieszo lub dojechać samochodem na najwyższy w okolicy szczyt górski – Równicę o wysokości 884, 6 m n.p.m., nazywaną przez tamtejszych mieszkańców Diablą Górą. Malownicze krajobrazy, szlaki turystyczne, wyciągi krzesełkowe i taśmowe, trasy zjazdowe, tory saneczkowe, a nawet kino 7D na stoku oraz do wyboru kilka miejsc serwujących dania różnych kuchni – to raj dla poszukujących wrażeń według własnych upodobań. W samym Ustroniu zmarznięte ręce przybyszów z równin mogą liczyć na miłościwą porcję ciepła z żarzących się na metalowych tacach kawałków drewna. Takie ociepliska przygotowano nieopodal Lisiej Polany z wyciągiem dla szusujących na nartach i łagodnym zboczem pagórka, na którym instruktorki i instruktorzy pomagają jeszcze niewprawnym w zdobywaniu szlifów sztuki jeździeckiej.
Krajoznawcze zamiłowania, nawet podczas kilkudniowego wypoczynku w Ustroniu, niejednego skłaniają do wypadu żelaznym rumakiem także do Cieszyna, a ciekawskich wszędobylskich sprowadzają do granicy z Czechami czy tamtejszej atrakcji − Wenecji Cieszyńskej, dzielnicy ze starymi domostwami nad Młynówką, kanałem Olzy. Dla przyjezdnych to jedno z najważniejszych miejsc do udokumentowania kolekcją fotografii. Niektórzy nawiedzają Wisłę, równie ciekawe miasto powiatu cieszyńskiego.
W mroźne dni w Ustroniu i okolicy tylko gdzieniegdzie można napotkać zapalonych do maszerowania i oddychania pełną piersią świeżym górskim powietrzem. To pielgrzymi do górskiej matki natury.
Autorka zimowego raportu: Stefania Pruszyńska
Autor fotoreportażu z Ustronia i okolic: Dominik Golenia
(Materiał aktualizowany).