Jarmark Chmielo-Wikliniarski w Nowym Tomyślu z nowym rekordem Guinnessa

Kosz w Nowym Tomyślu — kopia do publikacji w IMPRESJee.pl

Targi chmielarskie w Nowym Tomyślu odbywają się w Nowym Tomyślu wraz z pokazem wikliny, wyrobów koszykarskich już od 1936 roku. Obecne, nazywane Jarmarkiem Chmielo-Wikliniarskim, odwołują się do dawnych tradycji podobnych uroczystości w mieście, które zasłynęło produkcją znakomitego chmielu i wikliny.

Tegoroczny jarmark trwał od 1 do 3 września. Okazał się pokaźną imprezą, którą zainicjował sam burmistrz Nowego Tomyśla Henryk Helwing uroczystym odsłonięciem na placu Niepodległości największego na świecie kosza z wikliny autorstwa Jędrzeja Stępaka. Matka chrzestna wiklinowego korabu Maria Gawron kilka razy usiłowała na bocznej konstrukcji rozbić butelkę szampana, w końcu jej się to udało… Budowla z wikliny leszczynowej jest imponująca. Plecionkarze po raz drugi dowiedli, że potrafią pobić rekord, odnotowany w Księdze rekordów Guinnessa − przed sześciu laty. Tamten pierwszy kosz, budowany przez 55 godzin miał 17,29 metrów długości, 7,71 metrów szerokości i 9,46 metra wysokości. Obecny jeszcze bardziej zaskoczył swoimi gabarytami: 19,80 m długości, 9,53 m szerokości i 8,98 m wysokości i okazał się jeszcze wspanialszy od poprzednika. Przede wszystkim Jędrzej Stępak zaprojektował stanowiska dla żywych roślin, takich jak: klony, rododendrony, choinki i znakomicie je wkomponował w całość. Nadają one koszowi cechy wręcz arki przyrody. Pracowano nad nim społecznie, podobnie jak nad innymi obiektami z wikliny, które ozdabiają Nowy Tomyśl, jak choćby: deptak czy muszla koncertowa.

Oprócz tej niewątpliwej atrakcji można było gołym okiem stwierdzić, że 1 września − dzień rozpoczęcia Jarmarku Chmielo-Wikliniarskiego jest dla mieszkańców miasta wielkim świętem, do którego włączyły się wszystkie pokolenia mieszkańców: młodzież szkolna z orkiestrą dętą przemaszerowała od placu Niepodległości do parku, w którym przy licznych stoiskach, kramach można było nie tylko podziwiać budzące podziw swoimi fantazyjnymi i niepospolitymi kształtami wyroby z wikliny, lecz także je nabyć.

Na nowotomyskiej estradzie zapowiedziano występ m.in.: zespołu Dżem i Myslovitz. Można też było obejrzeć obrzędy: wieniec chmielowo-wiklinowy, oblanie wieńca, Jasia z wikliny czy błogosławieństwo wody. Podobnie była okazja do przyjrzenia się pokazom wyplatania wikliny czy wystawom lub zawodom sportowym oraz fajerwerkom. Na jarmarku nie zabrakło także piwa, jako że chmiel i wiklina to dwa najważniejsze atuty Nowego Tomyśla.

Z rozmów z producentami wikliny wynikało, że miasto, region stara się zainteresować wielu wikliniarskimi wyrobami − doprawdy interesującymi, oryginalnymi, mającymi nie tylko walory użytkowe, lecz również wizualne − wystroju wnętrz, fantazyjnych kompozycji ozdobnych.

Nie wszyscy jednak mają − jak się okazało − upodobanie do siedzenia w wiklinowych fotelach, jeśli z wcześniejszego doświadczenia z tymi meblami w domu, na werandzie czy na działkach zapamiętali li tylko „trzeszczenie”. Może warto się przekonać i sprawdzić, czy współcześni artyści plecionkarze opanowali taką technikę splotu i technologię, że te siedziska − od taboretu po fotel nie mają już takich właściwości.  Sami producenci wikliny opowiadali, jak to z dziada pradziada kontynuują jej uprawę, nieraz jednak borykając się ze zwykłą codziennością, w której dochody z tej pracy coraz trudniej zapewniają dostatek.

Gościna i atrakcyjność jarmarku w tym mieście, słynącym właśnie z serdecznego przyjmowania przyjezdnych, przekonała mnie do tego, że Nowy Tomyśl trzeba poznać lepiej i zaplanować tu podczas jarmarku dłuższy pobyt − na choćby bardziej szczegółowe zapoznanie się z wieloma tematami wplecionymi wikliną i chmielem w żywot jego mieszkańców.

Stefania Pruszyńska

Fot. : Organizatorzy


Tags: