Czekanie na Joe Cockera w Gdyni z puentą koncertową na skwerze Kościuszki

Joe Cocker, 63-letni piosenkarz, megagwiazda, już 48 lat na estradach świata. Przyciąga tłumy. Nie udziela wywiadów − ta zasada jest już znana wszystkim dziennikarzom w Polsce. Natomiast jedynym miejscem, z którego nawiązuje dialog ze słuchaczami, jest  scena. Ta w Gdyni,  na skwerze Kościuszki, na której ma się pojawić wieczorem,  to 35-metrowa konstrukcja ustawiona na wysokości ok. 20 metrów przodem do morza, tyłem do skweru. Obok sceny rozlokowano trzy telebimy. W scenografii − dominacja czerni, tradycyjnej barwy występów estradowych Cockera.

Okołokoncertowo rozkwitają wielobarwne komentarze wokół przyjazdu Cockera. Krążą po Gdyni ploteczki i doniesienia żywej opinii publicznej, nie poddanej żadnemu reżimowi cenzorskiemu czy apologetycznym nastawieniom. Mówi się, rozgłaszając wieści od „dobrze poinformowanych” czy czytelników miejscowej prasy, że będzie jeździł czarnym mercedesem, zamieszka w luksusach gdyńskiego hotelu „Rezydent”, że dla niego specjalnie z Londynu sprowadzono wodę różaną i że już jest w mieście – przyleciał nocą samolotem z Krakowa.

W mieście mnóstwo wszędobylskich i rzucających się w oczy plakatów. Według głośno myślących obserwatorów: „wzmocniono patrole uliczne”. Podobno po  incydencie w autobusie, w którym rozpylono jakiś biały proszek, a także po ataku gazem pieprzowym na młodocianego  pasażera na dworcu PKP. Zdziwiona, wreszcie pytam chyba wszystkowiedzącego mężczyznę, wygłaszającego również te sensacje przy  stoliku w  restauracyjnym ogródku, gdzie znalazłam miejsce na wytchnienie po podróży, skąd mu o tym wiadomo. Nie dziwi go moje pytanie i od razu wyjaśnia: „O tym mówią wszyscy i gazety podały”. Sprawdzanie tych doniesień jednak pozostawiam na później (moja pokoncertowa lektura miejscowej prasy codziennej te niektóre rzekome pogłoski potwierdziła jako informacje).

O 20.00 jednak rozbrzmiały słowa powitania i po czerwcowym koncercie w Poznaniu i krakowskim 13 sierpnia − rozpoczął się trzeci tegoroczny w Polsce występ Joe Cockera. Artysta naturalny, bez wyszukanego ubioru, budził sympatię i zadziwiał swoim ekstatycznym śpiewem z chrypiącymi zmysłowością pobrzmiewaniami. Śpiewał w skupieniu, lecz z mocą. I to sprawiało wrażenie.

Publiczność porwały Summer In The City”, „You Are So Beautiful”, „N`oubliez Jamais”… i te z nowego albumu „Hymn For My Soul”… A „With The Little Help From My Friends”, znana od 38 lat z festiwalu Woodstock rozbujała emocje tak, że rozentuzjazmowanie sięgało najwyższych a rzadko osiągalnych pułapów okazywanego artyście zachwytu i aplauzu. Oczekiwano bisów i domagano się ich nieustępliwie. Gwiazdor wieczoru dał się jednak ubłagać o pozakontraktowe piosenki.

„To był koncert!”− spontanicznie i głośno skomentował to wydarzenie któryś ze słuchaczy występu Cockera, gdy już scena opustoszała i zamilkły oklaski.

Na ten rok zaplanowano jeszcze dwa koncerty Joe Cockera: 5 listopada w katowickim Spodku oraz 10 grudnia w warszawskim Torwarze.

Stefania Pruszyńska

Na fot.: Joe Cocker. Fot.: Organizatorzy trasy koncertowej Joe Cockera w Polsce

(Publikacja archiwalna z Gazety Autorskiej „IMPRESJee” − patrona medialnego koncertów Joe Cockera w Polsce, z 16 sierpnia 2007).


 

Tags: