Postać Świętego Mikołaja to człowiek utęskniony, wysłannik namaszczony dobrem. Wyobrażałam go sobie jako starszego mężczyznę z białymi włosami, przemiłego, pogodnego, serdecznego, pełnego ciepła, ale i dystyngowanego, z fantazją, intuicją, sercem otwartym, gorącym. Tym, którego przyjście do domu miało być znakiem szczególnym. Bajeczny ten człowiek, idący do mnie z miłą niespodzianką, prezentem, był taką radością w czekaniu. Nadzieją. To On był ważniejszy od prezentów.
Kiedyś przyszedł, ale był niemiły, z rózgą. Innym razem jako żywo okazał się przebraną koleżanką. Rozpoznałam od razu. Byłam rozczarowana. To były czasy skromnego egzystowania, biedne dla wielu. Nie wykorzystywano symbolu św. Mikołaja do celów handlowych na taką skalę jak dziś. Ale i dzisiaj głód doskwiera tak wielu, choć i ogromnie wielu ma nieraz tak wielki dostatek, że wszystko to staje się niemal nudą, polowaniem reklamodawców na nich jako klientów.
Czekałam na tego prawdziwego. Któregoś dnia, gdy według kalendarzy należałoby już mówić o dorosłości, pojawił się jako kolega redakcyjny, wtedy red. naczelny „Dzisiaj” − wyjątkowy w swej szacie, z cudownym uśmiechem. Mikołaj, rozpoznany jako Krzysztof Wodniczak. Razem zadziałaliśmy. Poprosił mnie tak ad hoc, abym przez mikrofon z samochodu przemawiała do przechodniów. Natychmiast zebrałam myśli i mówiłam. To była redakcyjna akcja mikołajkowa. Pokazywał potem, bodaj dwa lata temu, fotkę z jakiejś gazety. To ten Mikołaj! Śmialiśmy się w przyjacielskim gronie tak szczerze − z iskrami radości niebywałej, nieprawdopodobnej…
Współczesność zdziera resztki wiary w dobromyślicielstwo. Dwa dni temu zerknęłam przez przypadek do jednego z blogów. I cóż czytam?
„Pomyślałem sobie że dzisiaj są święta więc złoże wam życzenia. Spełnienia naj naj naj….. skrytszych mażeń dużo zdrowia, pogody ducha oraz DUŻO KASY(najważniejsze): Chciałem wam powiedzieć że Św. Mikołaj kazał przekazac mi to”.
Pisownię autora notki pozostawiłam oryginalną. A że m.in. nie odróżnia marzeń od jakowyś „mażeń”, cóż, rekomenduję mu Słownik ortograficzny. Lecz to nie wszystko, co przed moimi oczami wykwitło. Bo oto „owo to”, co do życzeń podanych prawie pop polsku przekazał autor: rysunek z postacią Mikołaja. W jego ręce dymi rewolwer. Na śniegu zarysy sylwetek z czerwonymi plamami krwi. A na rysunku komentarz: „W tym roku Św. Mikołaj trafił do wszystkich dzieci”.
A oto komentarze do tej notki (także zachowuję ich oryginalną pisownię):
„2006/12/25 16:45:49. Święty Mikołaj miał wielkie serce i nim celował w marzenia i w serca dzieci. Dzisiejszy Mikołaj to nieraz biedak, ale nadal strzela wyłącznie sercem. Ten „żart rysunkowy” jest w istocie wydarty albo wyciosany młotem z krainy wszelkiego braku… I pewnie upadnie na dno śmietnika dla sardonika…
„2006/12/26 10:02:22 wyciosany młotem z krainy wszelkiego braku… Z czego braku jestem bardzo ciekawy. Ta osoba (…) mieszka w krainie wszelkiego braku poczucia humoru…
2006/12/28 03:36:25 Kraina wszelkiego braku… to w istocie kraina choćby braku szacunku dla wartości symbolu Świętego Mikołaja i postaci historycznej. Nie mówię już o braku wyobraźni, bowiem rysunek przedstawia scenę okrutną – sylwetki zabitych dzieci. To według autora poprzedniej notki przejaw dobrego smaku, dobrego humoru?”
Śmiech nad tym obrazkiem z zabitymi dziećmi to nie tylko szczyt cynizmu. Czy w ten sposób można się śmiać? Może ten autor tak potrafi? Protestuję! Nie podaję adresu tego blogu, aby do niego nie kierować ludzi z kulturą osobistą, wrażliwych, mających poczucie miary, ceniących wartości.
Stefania Pruszyńska