Chciałam o kulturze napisać/naprawdę inteligentnie/lecz zaczęły kule świstać/i szyby dygotać i pękać./„Pochyliłam się” – jak każe przepis/– nad dziejami dwudziestolecia,/ale z pióra kleks czerwony zleciał/i kartki ktoś krwią pozlepiał./Rym się na gromadę zwlókł;/jest go dosyć… Tyle pokoleń…/Lecz zbryzgano mózgiem bruk/i bruk się wzdyma powoli./Myśleć zaczął, choć ledwo się dźwiga/i do zapytań ośmiela –/– „Czemu zawsze rządzi inteligent,/a do robotników się strzela?”/ Niemy dotąd warknął koci łeb,/splunęła granitowa kostka:/„Znowuśmy się dali wziąć na lep,/położono nas – jak zawsze – mostem”./A ja na tym moście jak kiep/do essayu oczy przysłaniam,/krew nie płynie już, już tylko skrzep/Rozstrzelano moje serce w Poznaniu./ O kulturze… Próba wzniosłych syntez,/artystycznych intuicji zgranie…/Ja nie mogę… Ani kwarty, ani kwinty./Rozstrzelano moje serce w Poznaniu./Ni gorące ono, ni zimne./Szkoda kul. Szkoda leków na nie./Moje serce – wszak to tylko rymy…/Rozstrzelano moje serce w Poznaniu. Rozstrzelano moje serce, Kazimiera Iłłakowiczówna
To tutaj, w Poznaniu, Kazimiera Iłłakowiczówna,wstrząśnięta wydarzeniami i krwawym plonem protestu robotników, do których strzelano w czerwcu 1956 r., napisała już 4 lipca przytoczony wyżej wiersz „Rozstrzelano moje serce”.
Kiedy trzeba będzie iść
w daleką ciemność
niechby ta jedna nić
została ze mnie.
Niech oderwie się cała reszta
i spadnie w przepaść –
to jedno niech trwa na wieczność
dźwięczne, choć ślepe.
Bo tym, co za życia żyło
żywe najbardziej –
nieśmiertelna za grobem miłość
nie pogardzi.
Taki testament pozostawiła Kazimiera Iłłakowiczówna w strofach wiersza Niechby ta jedna nić.
Wystawą pamiątkowych fotografii pn. W poezji skamieniało – jest żywe w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu, poświęconą Kazimierze Iłłakowiczównej, poetce wpisanej w pamięć wielu Poznanian, przypomniano jej biografię. Tak uczczono 30. rocznicę śmierci poetki. Ekspozycja została ujęta w ramy programu obchodów Kaziuka Wileńskiego, organizowanego w stolicy Wielkopolski przez Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej od 20 lat.
Na wystawie, otwartej podczas wernisażu 4 marca br., wyeksponowano fotografie wizerunku Kazimiery Iłakowiczówny, miejsc na Litwie, w których ona przebywała w dzieciństwie bądź z którymi były splecione jej późniejsze drogi, spotkania z ludźmi. Zobrazowano na tej ekspozycji także dzieje poetki w Poznaniu, z którym związała swoje dojrzałe życie, aż do końca.
O Kazimierze Iłłakowiczównie pamięta wielu ceniących jej wkład twórczy w literaturę i kulturę, ideę zbliżania dwóch kultur polskiej i litewskiej, hołubienia pamięci o Polakach na Litwie i utrzymywania z nimi ożywionych kontaktów. Do muzeum jej imienia, utworzonym w mieszkaniu przy ul. Gajowej, w którym poetka mieszkała i gdzie zachowano ład, pamiątki jak za jej życia, przyjeżdżają wycieczki nie tylko z wielu polskich miast, lecz także z zagranicy.
Organizatorzy wystawy jednak zadumali się nad pytaniem, jakie zainteresowanie tą poetką i muzeum przejawiają sami poznaniacy. Jak wyrażają wdzięczność, że tutaj żyła i to miasto pokochała… Upomnieli się tą ekspozycją o pamięć o Kazimierze Iłlakowiczównie. W przeświadczeniu, że nie tylko przypomną w ten sposób jej postać, lecz także zachęcą do odwiedzin mieszkania − muzeum, w którym jest możliwość poznania jej losów, dorobku twórczego, zachowań, zwyczajów. Niektórzy wiedzą na przykład, że bardzo rzadko przyjmowała, miała liczne ciekawe epizody, a siebie samą traktowała w sposób szczególny… Warto zgłębić te tajemnice.
Stefania Pruszyńska
Fotografie:
1. K. Iłłakowiczówna na płaskorzeźbie, fot. z wystawy w moim obiektywie: Stefania Pruszyńska
2. Tablica pamiątkowa w krużganku kościoła Dominikanów w Poznaniu, fot.: Stefania Pruszyńska
3 i 4. Widok wystawy W poezji skamieniało – jest żywe w WUW w Poznaniu, fot.: Stefania Pruszyńska
Fot. 5, wyeksponowana na wystawie, utrwalona moim obiektywem: Stefania Pruszyńska




