Benefis Jerzego Grupińskiego, nestora − capo di tutti capi poezji Poznania, odbył się 4 lipca 2026 roku. Uroczystość zorganizowano w Bibliotece Raczyńskich, najbardziej polskiej instytucji w tkance naszego miasta – zarówno ze względu na szatę architektoniczną, jak i rangę tego ośrodka. Warto o tym wspomnieć właśnie w takim momencie, w którym rysuje się pewna ciągłość kulturowa. Jerzy Grupiński jest bowiem osobowością niemal instytucjonalną. W trudnych warunkach PRL animował życie literackie, można powiedzieć − przeprowadził poznańskich poetów przez Morze Trzcin, choć w tym przypadku nazwa Morze Czerwone bardziej odpowiada rzeczywistości tej nie tyle komicznej, co po prostu złej epoki.
Tego dnia obchodzony był potrójny albo nawet poczwórny jubileusz: 88. urodziny Jerzego, 55-lecie Klubu Literackiego, inicjowanego w Pałacu Kultury, w tym wpisane kontynuacją w ponadpółwieczne istnienie tej niestrukturalnej formacji ludzi piór − 20-lecie Klubu Literackiego „Dąbrówka”, znanego pod szyldem nowej siedziby w Piątkowskim Centrum Kultury. Nietrudno zauważyć last but not least 250-lecie powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ba, gdyby nie to ostatnie wydarzenie, być może nie dotarlibyśmy nigdy do tego punktu.
A widać ta świadomość niemalże cudu przyświecała organizatorom święta, bowiem lekka konwencja i poczucie humoru zdecydowanie grały pierwsze skrzypce. W takim duchu utrzymana była laudacja Krzysztofa Szymoniaka, która rozbrajającymi dowcipami podkreślała swój patetyczno-oksymoroniczny charakter. Z gracją i humorem prowadziła spotkanie Anna Kokot-Nowak. A zaangażowany w to świętowanie Gabriel Roszak przyjmował rolę skupionego nad biegiem narracji filozofa. Także jubilat wpisywał się znakomicie w ten klimat dezynwoltury, a ilościowe limitowanie anegdot przez prowadzącą okazało się żartem z mocą prawa. Bo istotnie Jerzy wybierał te celniejsze opowieści, naprawdę przykuwające uwagę publiczności. Jedyną osobą, która zachowywała całkowitą powagę była Milena Pioruńska, której ciekawe interpretacje skrzypcowe uświetniały to wydarzenie.
Niezawodnym kluczem do odczytywania tak długiego i pracowitego życia zawsze jest ciepło, empatia. Dlatego organizatorzy nie skupili się jedynie na wierszach, które, owszem, zostały wysłuchane, wyświetlone na ekranie, omówione. Położono jednak szczególny akcent na epizodach z młodości oraz licznych, pozaliterackich zainteresowaniach poety. Wspomniano zatem o latach, w których Grupiński był ministrantem, o warsztacie stolarskim ojca, o karierze sportowej w Polskim Związku Szermierczym, a także o pasji wędkowania. Dopiero w takim kontekście można przyjrzeć się po raz kolejny wierszom i odkrywać ukryte w nich warstwy znaczeń, doświadczenie i język człowieka.
Publiczność dopisała nadspodziewanie dobrze. Nie wszyscy znaleźli wolne miejsce. Po zamknięciu części oficjalnej nie było końca życzeniom, wyrazom uszanowania, podziękowaniom, wolnym wnioskom w sprawie i akcentom… Wszystkie te rozproszone głosy potwierdzały jedno – to było rzeczywiście ważne wydarzenie dla życia miasta, dla wielu pokoleń Poznaniaków związanych z kręgami literackimi lub po prostu świadomych znaczenia kultury, piśmiennictwa, namysłu.
Mikołaj Bogajewicz
Fot. z benefisu Jerzego Grupińskiego 4.07.2026 w Bibliotece Raczyńskich: Małgorzata Łyssowska Szczęsna
Na fot. (od lewej): Gabriel Roszak, Jerzy Grupiński, Anna Kokot-Nowak