Antidotum satyryczne − Stefania Pruszyńska

Stefania Pruszyńska

Antidotum satyryczne

 *** Lechowi Konopińskiemu

Fraszką   zwinną    jak   jaszczurka,    zmyślnie    bajaną,

i  satyry   urodziwą  białą   klaczą  z    grzywą   rozwianą,

gnającą   na  przełaj   i  przekór   przed   siebie,  do  celu,

maluj się, świecie. Kpiarską partyturą  baw  niezmiernie.

Pióra zadziorem się śmiej. A głaszcz  i  klaszcz  niewielu.

Brykaj i fikaj, z finezją drwiąc. Drap i  karć.  Miłosiernie.

I  tego z  orderami,  stosem  laurów  już.  I  w  zaszczytach.

Aksamicie siódmego   nieba. Na  blichtru   złotym   tronie.

I   tamtego,  który   jeszcze    śmie    marzyć  o    szczytach,

gdy  w   szarym   ziemskim   piekle   utyka.  Prawie   tonie.

I  też  owego,  co tak  umyka,  ugniatany  chichotu  echem.

I za co  to?  Ogrom  bezwstydny  zasług  w   bezczynności!

To jej hołduje  w utrapieniu i   wysoko  też  sobie  to  ceni.

O, Pióro Pogody! Zapisz mu chłostę  zdrowym śmiechem.

Trzeba mu tej terapii  z hukiem. Kąsania zębem mądrości.

Bo w ciszy  nieborak do cna spospolicieje i   się   rozpleni.

A wiedz, że  też przechera, raz zły, raz  gnuśny i  ponury,

monotonne   ma  menu. Zmieniać  go jednak  nie   raczy.

To drzemiąc, to leżąc  czy  gapiąc się   tępo   w    chmury,

tuczy   swój   żywot   codzienny,  nikczemny,   próżniaczy

obficie a chyłkiem, bez   pardonu,   pracowitym   cudzym

(aż  dziw, że tyle  okrywa  dziurawą   szatą   poczciwości).

Żeby,  mimo  mdłości, żuć błogostan. I ziewać  do nudy.

Uśmieszek satyra wdzięczniej tyra. Dogryza niecności.


Wszelkie prawa zastrzeżone

Na fot.: Stoję przy  jednych ze swoich prac na wystawie w Auli UAM w Poznaniu, sierpień  2017 − Stefania Pruszyńska

Fot.: Delfin Łakatosz


Tutaj piszę o spotkaniu benefisowym z Lechem Konopińskim w Bibliotece Raczyńskich. Zapraszam do lektury − Stefania Pruszyńska

Benefis Lecha Konopińskiego – Króla Satyry. Z „Fraszkopisem z konopi”


Tags: